.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ZalogujZaloguj  RejestracjaRejestracja  

Share | 
 

 Sala Główna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
James
Osa - Dożywocie
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Sala Główna   Czw Sty 30, 2014 5:36 am

Stołówka to średniej wielkości sala wypełniona gęsto metalowymi stołami i ławami przymocowanymi do ziemi za pomocą śrub. Jemy widelcami z plastiku, na plastikowych talerzykach. Żarcie tez przypomina plastikowe. Żadnych luksusów.  Podłoga z linoleum wydaje się znać czasy hipisów i powstania więzienia, bo mimo regularnego czyszczenia jest tak samo brudna przed i po zabiegu.


Theme

And I'm going straight to hell
And I've got a lot of friends there
And if I see that bitch in hell
I'm gonna shoot him in the head again
Cause I wanna see him die

Over and Over and Over and
Over and Over and Over and
Over and Over ...

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://czarnydelfin.forumpl.net
Laurent
Pozbawienie Wolności
avatar

Liczba postów : 5
Join date : 21/03/2014

PisanieTemat: Re: Sala Główna   Wto Mar 25, 2014 10:27 pm

Właśnie przed oczami miał czyste, błękitne niebo i nogami do góry leżał na zielonej łące, kiedy wybiła godzina 6:00 rano, co nie oznaczało nic innego jak cholerną pobudkę, w cholernym więzieniu! Mimo, że siedział tu już od paru dni, nadal nie był w stanie przyzwyczaić się do tego niemiłosiernie wczesnego wstawania, przez które raz za razem jego piękny sen o błogim spokoju i ciszy zostawał brutalnie przerywany. Z wielkim trudem zdołał podnieść się z łóżka, gdzie jeszcze siedział parę (jak dla niego zdecydowanie za krótkich) minut, schylony i oparty łokciami na kolanach, w dłoniach ukrywając twarz, by choć jeszcze przez chwilę móc zamknąć oczy. Wsiała nad nim bowiem wizja dzisiejszej pracy, wcale nie zachęcająca do… czegokolwiek. Jakby to, że nie wyjdzie z celi i nie zje śniadania miało go przed tym uchronić (nie żeby to było w ogóle możliwe). Zaraz jednak przygryzł dolną wargę i zmusił się do podniesienia swoich zacnych czterech liter, kierując się do "łazienki", którą trudno było tak nazywać. Leniwie i  powoli, ale w końcu skończył poranną toaletę, po której wyglądał prawie jak człowiek. A to już coś, biorąc pod uwagę fakt, ile ostatnimi czasy sypiał. Nie mógł zasną, a gdy to wreszcie mu się udało, zaraz musiał wstać, bardzo miło, prawda? Nic więc dziwnego, że jakiś czas później, kiedy wraz z innymi więźniami szedł już do stołówki, jego twarz wykrzywiał grymas niezadowolenia. Zdawał sobie sprawę, że okazywanie tego jak mu źle i tym podobne nic nie da, ale chociaż w ten sposób mógł odreagować. Przynajmniej tego nikt mu nie może zabronić, w końcu to jego twarz i może ją sobie wykrzywiać jak tylko zechce. Nieważne, że później będzie miał dwa razy więcej zmarszczek, to się nie liczy.
Pewnym krokiem wszedł do pomieszczenia, bacznie obserwując otaczające go osoby. Było ich, cóż… zadziwiająco dużo? Owszem, więzienie jest spore, to trzeba przyznać, ale dopiero na stołówce widzi się ile mieści wewnątrz ludzi, a to i tak nie byli wszyscy. Czy przerażało go to? Odrobinę. Świadomość spędzenia w takim miejscu dziesięciu lat swojego życia każdego by przerażała. Laurent w tym przypadku to wyjątków nie należał. Nadal uważnie patrząc na innych więźniów, doszedł do okienka, gdzie wydano mu jedzenie. Jak zwykle, bardzo "apetycznie" wyglądające. Wybrzydzać niestety nie mógł, ruszył więc z tacą w stronę stołów, wzdychając lekko zrezygnowany. Większość miejsc było zajętych, toteż zmuszony był przemierzyć prawie całą salę, nim jego oczom ukazał się kawałek wolnej ławki. Usadowił się na nim na tyle wygodnie, na ile pozwalała na to metalowa, zimna powierzchnia. Bez dłuższej zwłoki zaczął grzebać plastikowym widelcem w swoim śniadaniu, czekając aż jego żołądek przestanie się buntować i grzecznie zgodzi na przyjęcie więziennych smakołyków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erwin

avatar

Liczba postów : 4
Join date : 16/03/2014

PisanieTemat: Re: Sala Główna   Sro Mar 26, 2014 12:51 pm

W końcu! Dzisiaj nadszedł wielki dzień. Erwin był w nocy tak napalony na pracę w Czarnym Delfinie, że aż wstał godzinę przed drącym ryja budzikiem, który to zwykł go irytować każdego ranka na tyle, że pewnego razu wyrzucił go przez okno, a później musiał przepraszać sąsiadkę z dołu... Bynajmniej tym razem był o krok przed nim i kiedy wybiła równa godzina, młody kapłan smażył już jajecznicę na bekonie w swojej nieprzyzwoicie białej koszuli z nienagannie wyprasowanymi mankiecikami. Nie widział powodu by ubierać dziś, już, teraz, natychmiast sutannę. Zjedzenie ów zacnego dania zajęło mu niewiele czasu. Szybko spakował do pojemnej torby grzebień, wypasioną kanapkę, butelkę wody i kilka innych niezbędników, bez których się nie ruszał, po czym zarzucił na siebie ubranie wierzchnie i wyszedł. Do Czarnego Delfina miał stosunkowo niedaleko, zaledwie 10 minut drogi, tak więc za chwilę stał już u bram. Za chwilę miał dokładniej przyjrzeć się swojemu stanowisku pracy. Wszedł z niewielkimi problemami, pewien starszy człowiek upierał się, że nie może go wpuścić, dopiero po kilkukrotnym pokazaniu dowodu Erwin był na terenie. Minął spacerniak, wszedł do środka, rozejrzał się dokładnie, porozmawiał z kilkoma osobami pracującymi, w większości nie byli zbyt mili. Tak mu minęło trochę czasu... Ruszył na pierwsze piętro schodami i powoli otworzył jakieś drzwi. Były to drzwi do Sali w której to się jadło, przyjemne miejsce. Erwin stojąc w drzwiach rozejrzał się. Wzrok niektórych osób był teraz skierowany na niego. On tylko odsunął się na bok i na oko ocenił jak wiele więźniów liczy to miejsce. Cóż... sporo. Obszedł miejsce dookoła, gdy nagle usiadł na pierwszym miejscu, obok pierwszych lepszych, mierzących go wzrokiem ludzi, na przeciwko mężczyzny o jasnobrązowych włosach i ciemnych oczach. Jego wygląd dowodził, że więźniowie wcale nie muszą kojarzyć się z chodzącym brudem i syfem. Być może było to trochę zbyt śmiałe, ale zajrzał Laurent'owi do talerza.
- Wybacz, że spytam, ale czy to da się jeść? - Teraz nasuwa się pytanie, czy gdyby nie obowiązywał tu pewien regulamin, to czy dostał by po twarzy? Nie ważne, w naszych realiach to się na pewno nie zdarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Laurent
Pozbawienie Wolności
avatar

Liczba postów : 5
Join date : 21/03/2014

PisanieTemat: Re: Sala Główna   Pią Mar 28, 2014 10:50 pm

Grzebał tak tym widelcem i grzebał, nadal nie mogąc przyjąć do wiadomości, że musi to paskudztwo z talerza zjeść. Znaczy, teoretycznie nie ma takiego przymusu, jednak w praktyce głodówka najzwyczajniej nie popłaca. Czemu? Na nic lepszego nie ma co  liczyć, a im szybciej przyzwyczai się do podobnych dań, tym lepiej dla niego i jego żołądka,  który na dobrą sprawę musiał oznajmić całemu światu, jaki to Laurent jest głodny, wydając dźwięki co najmniej dziwne, mające mało wspólnego z burczeniem. Cała ta sprawa tak go zaabsorbowała, że nawet nie zwrócił uwagi na to, że ktoś usiadł na przeciwko. Minęła więc chwila nim to do niego doszło, a to i tak dopiero, gdy ten "ktoś" się odezwał.
- Jeszcze nie wiem, jak widać oswajam się z myślą, że muszę to zjeść. - odpowiedział jakby automatycznie, nie podnosząc nawet głowy. Zaraz jednak wybudzając się z chwilowego zawieszenia, spojrzał na osobę z naprzeciwka. Jedna z jego brwi powędrowała ku górze, okazując tym samym zdziwienie Rena. Rozejrzał się dookoła i dopiero teraz zorientował, jakie zamieszanie na sali wywołał tajemniczy przybysz, nieodziany w charakterystyczny więzienny strój. Laurent nie lubił czegoś nie wiedzieć, więc bez skrępowania zaczął lustrować mężczyznę, co w sumie zbyt wiele mu nie dało.
- Tak poza tym, wybacz, że spytam, ale kim ty jesteś? - zapytał wprost, nie lubiąc bawić się w jakieś podchody czy coś równie idiotycznego, gdyż jest to najzwyklejsze marnotrawstwo czasu, wystarczająco nadszarpniętego przez więzienie. Czekał więc, w głębi zastanawiając się kim też może być ten ciemnowłosy mężczyzna. Psycholog więzienny? Lekarz czy może jakiś szpieg? Z tym trzecim to już zupełna abstrakcja, ale jednak nic lepszego nie przychodziło do jego jeszcze odrobinę zamroczonego wczesnym wstawaniem umysłu.
Za chwilę brzuch jeszcze głośniej i dobitniej przypomniał Laurentowi o swoim istnieniu, co było wystarczającym argumentem, by w końcu spróbować tego co ma na tacy. Niezwykle powoli wziął kawałek porcji do ust, marszcząc przy tym brwi, co mogło być odpowiedzią na zadane mu wcześniej pytanie. W końcu w takim wypadku wnioski nasuwały się same, czyli - nie musisz, nie jedz!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala Główna   

Powrót do góry Go down
 
Sala Główna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości
» Kosmiczna sala
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Teren Więzienia :: I piętro :: Stołówka-
Skocz do: