.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ZalogujZaloguj  RejestracjaRejestracja  

Share | 
 

 Pralnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
James
Osa - Dożywocie
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Pralnia   Czw Sty 30, 2014 5:46 am

Trzydzieści pralek, niemal jak w samoobsługowych punktach, poustawianych na sobie rzędami przy ścianie. Do pralni mają wstęp tylko więźniowie wyznaczeni, bardzo rzadko pojawiają się tam Osy.


Theme

And I'm going straight to hell
And I've got a lot of friends there
And if I see that bitch in hell
I'm gonna shoot him in the head again
Cause I wanna see him die

Over and Over and Over and
Over and Over and Over and
Over and Over ...

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://czarnydelfin.forumpl.net
Kostek
Pozbawienie Wolności
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 01/02/2014

PisanieTemat: Re: Pralnia   Pon Lut 10, 2014 1:24 am

//Raz kozie śmierć!

Pralnia. Jedno słowo, jedno miejsce, tyle skojarzeń. Nie raz, nie dwa statystyczny więzień stracił w niej zęby, czy sprawność ruchową na dobrych kilka tygodni. Zazwyczaj wita się ją z poziomu tych kilkudziesięciu wyhodowanych centymetrów, jednak nie byłby to pierwszy taki przypadek, gdyby ktoś musiał się z niej wyczołgać… Albo został wyniesiony. Nieszczęścia chodzą po ludziach, zwłaszcza, jeżeli ludzie Ci „żyją” w miejscu o znacznym zagęszczeniu uroczej recydywy.
Kostian, wykpiwając się od codziennej pracy, zdołał uzyskać status tymczasowo zwolnionego z przymusowego harowania na rzecz całego kraju. Ostatnie dni nie były dla niego całkowicie sprawiedliwe, więc nie czuł ani krzty wyrzutów sumienia raźnym krokiem zmierzając na parter z wózkiem pełnym prania. Zadanie było o tyle łatwe, że pozostawał nad nim jedynie nadzór kamer, tak więc mógł śmiało zażywać relaksu, nie przejmując się natarczywym wzrokiem wlepianym w kark, czy obecnością całego innego, niepożądanego elementu. Już któryś raz z kolei zbierał pranie, by odwieźć je po jakimś czasie suche i czyste – osadzeni produkowali zatrważająco dużo brudu w stosunku do przestrzeni, po której dane im było się poruszać. Albo to Delfin opływał w kurz, syf i mokre plamy lokujące się na spodniach, albo Sol-Ileck znajdował się w dziwnej strefie geograficznej i nie chodziło tu o Rosję samą w sobie. Pomimo bowiem luźnego stosunku do obowiązku, Kostian miał „pełne ręce roboty”. Wózek jak zawsze był wypchany po brzegi.
Do tego śmierdział jak wiadro siarki.
Przekroczywszy próg i zatrzasnąwszy za sobą drzwi, oparł się wpierw Kostian o ścianę, by w chwili ciszy delektować się względnym spokojem. Oczywiście miał świadomość, że nie tylko on robił w tym dniu pranie i zdawał sobie sprawę z tego, że zaraz spomiędzy ciasnego korytarzyka między pralkami może wylecieć jakiś napakowany dryblas pokroju niedźwiedzia w zimie, bądź przyleźć inna pizda spełniająca ‘niemęskie’ obowiązki. Mimo to rozlał uśmieszek na jasne wargi i pchnął przed siebie metalowy chwytak wózka, pomagając sobie stopą. Ruszył raźno do przypisanej mu tym razem maszyny i powierzchownie ogarnął wzrokiem przestrzeń. Boże, pierwszy raz od wielu dni był głodny. Nie miał większych problemów z przyswajaniem więziennej brei, jednak chyba dawno nie odczuł upływu czasu między jednym i drugim posiłkiem. Niemalże od drugiej tury krążenia między celami potrafił myśleć jedynie o czymś, co ma przybliżony kształt bułki.
Nachylił się, odchylił silnym pociągnięciem drzwiczki zasłaniające bęben i zgarnął pierwszą część więziennego smrodu, pakując ją w ciemną otchłań pralki. Wstrzymał oddech, krzywiąc brzydko twarz i ciepnął szmatami, odruchowo obawiając się jakiegokolwiek dłuższego kontaktu bezpośredniego. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jakimi sposobami sam się brudził. Wolał nie myśleć nad pomysłami współwięźniów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James
Osa - Dożywocie
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Re: Pralnia   Pon Lut 10, 2014 9:27 am

Trzydzieści pralek, niemal jak w samoobsługowych punktach, poustawianych na sobie rzędami przy ścianie. Do pralni mają wstęp tylko więźniowie wyznaczeni, bardzo rzadko pojawiają się tam Osy.
Rzadko, rzadko, rzadko. Kto wiedział, kiedy to "rzadko" miało swój termin objawienia się? Cóż, jeżeli ktoś liczył na to, że rzadko znaczy nigdy, przeliczył się. Czwarty raz w tym tygodniu, Mister Obojętne-mi-czy-chcesz-mnie-wyjebać-czy-pokazać-mi-podłogę-z-bliska wylądował przyparty do ściany w uroczej pozycji z twarzą przy obtartym tynku, blokadą na karku. Ups, niekompletną? A to pech. Jak widać osobnik o randze "Nadzorcy", którego Jimmy zdążył przejrzeć już w chwili pojawienia się owego na horyzoncie, miał na uwadze bardziej zacne pośladki Rosy niż swoje bezpieczeństwo względem seryjnego zabójcy. But, who cares. Czwarty raz w tym tygdoniu, ten sam strażnik wykorzystywał brak kamer na rogu korytarza. I czwarty raz lądował na krawędzi owego rogu, zapewniany gorącym szeptem kuszących warg o tym, że zaraz pokój monitoringu będzie oglądać transmisję na żywo ze skopania jego tyłka a'la 'Murica. Pasował, interesujące, chociaż niezbyt zaskakujące. Rosa puścił kolesia, widząc że ten wstrzymał się z dalszą potyczką i skorzystał cwaniacko z chwili przerwy, wymuszonej na nadzorcy. Umknął dyszącemu po podduszeniu szatynowi do pralni, zatrzaskując drzwi i przyglądając się im bez cienia emocji. Zafajdany typ zamierzał go testować 7 dni w tygodniu? Nie ma sprawy. Następnym razem postara się o zniknięcie samotnego noża z kuchni. Albo podwójnego.Double-knife, doubledoubledouble... Wiele rzeczy występowało w jego życiu w parach, szybko te pary wpływały na nie niezbyt pozytywnie. Podobno magiczna właściwość bliźniaków, ale James uważał, że urodził się w piatek trzynastego. Sięgnął odruchowo do skroni starym gestem kowbojskim. Nie oduczał się tego nawyku, nie obchodziło go to, że to głupie. Inni tak uważali. On uważał, że wisi mu ich opinia. Zdążył już przy wejściu od góry do dołu obejrzeć sobie więźnia, ale chwilowo tylko sięgnął za pasek z tyłu spodni i wyciagnął paczkę fajek. Szybko odpalił jedną od zapałki i oparł się o ścianę. Otaksował bezczelnie cała jego posturę, wcale nie udając nawet, że tego nie robi. Zaciagnął się papierosem i skrzyżował nogi w kostkach, pochylając łeb i zahaczając kciuk o kieszeń spodni.
- Helly Father~ - rzucił i gwizdnął pod nosem, kiedy już miłościwie ogarnął sobie posturę i walory chłopaka. - Zamknęli cię za handel koką z pępka?
Wypuścił dym z ust i zahaczył wzrokiem o resztę pralni, skupiając uwagę na poobijanych butami drzwiach. Pośród Rosjan nawet nie starał się, ani przypadkiem nie tracił swojego akcentu. Nie trzeba było o nic pytać, pretensjonalna Ameryka wybijała jak szambo z każdego mozliwego miejsca. Jak te parszywe trupy spod stajni. No, Jimmiego przynajmniej nie trzeba było pytać o narodowość, bo dumna część jego natury (czytaj : cała jego natura) eksponowała ją na odległość.


Theme

And I'm going straight to hell
And I've got a lot of friends there
And if I see that bitch in hell
I'm gonna shoot him in the head again
Cause I wanna see him die

Over and Over and Over and
Over and Over and Over and
Over and Over ...

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://czarnydelfin.forumpl.net
Kostek
Pozbawienie Wolności
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 01/02/2014

PisanieTemat: Re: Pralnia   Pon Lut 10, 2014 10:08 am

Zamieszanie przy drzwiach odwróciło jego uwagę od nieszczęsnych szmat dość sprawnie. Co jak co, ale wolał nie koncentrować na nich zmysłów dłużej, niż to było konieczne. Wyprostował się zgrabnie, odwrócił na pięcie i otaksował mężczyznę wzrokiem, dłuższą chwilę wlepiając go w jego twarz. Na swoją powrócił neutralne „nic”.
- Robiło się to i owo, szeryfie. – Oglądał w przeszłości kilka starych westernów, więc jakoś tak automatycznie postawa Jamesa skojarzyła mu się z rosłym, wąsatym obrońcą prawa w pedalskich spodenkach. Ewentualnie pozował na idiotę, kto wie. Sam zdążył ocenić przeciwnika, przypominając sobie, że więzienie do nie przedszkole. Nie mógł liczyć na urocze szczypanie po policzku w ramach „bycia złym”. To skupisko recydywy i najgorszego motłochu tej części wszechświata, tak wiec jakoś tak nagle poczuł się nieswojo. Zwłaszcza, że twarzy nie znał, głos słyszał po raz pierwszy.
Chwile trwał w milczeniu wymieniając z więźniem spojrzenia, póki mentalnie nie walnął się w czoło. Że też wcześniej tego nie zauważył. Ostry pomarańcz. Oranż ubioru walił po oczach jak dobry neon z ostrzeżeniem. Nogi za pas i nawet się nie oglądaj. Gość nie siedział za straszenie staruszków w parku. Bycie osą zobowiązuje. Swoją drogą, była to pierwsza osa, jaką dane mu było spotkać poza spacerniakiem. Pierwsza, która nie wlepiała w niego zza siatki wzroku „Zabiję Cię, jak tylko się odwrócisz”. Nie, może i nie był troskliwym misiem, ale też mimo wszystko nie straszył od wejścia. Zabójcze pająki też starają się sprawić dobre, pierwsze wrażenie, right?
Kostian wyprostował się odruchowo, spiął mięśnie i uniósł podbródek. Z całego jego zasobu słownictwa nagle nie pozostało nic i musiał głowić się, czego użyć, by nie wypaść na spanikowanego idiotę. Amerykaniec zdawał się mieć widok z nieco lepszej perspektywy. Była dziwka? Postraszy go kąsającymi zębami?
- Zgaduję, że Ty za to siedzisz za nękanie małych dziewczynek po parkach. Wyglądasz na takiego. – rzucił, przez chwile zastanawiając się nad odległością Jamesa od drzwi i kontemplując możliwe drogi wyjścia. Potem przestał zakładać, że zgubi zęby i jakby nigdy nic kontynuował ciepanie śmierdzących szmat w pralki. Bądź, co bądź, ma zadanie. Powierzyli mu misję i nie było to ratowanie świata. Ten może poczekać w obliczu braku czystych spodni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James
Osa - Dożywocie
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Re: Pralnia   Pią Lut 14, 2014 11:33 am

Obrzucił go beznamiętnym spojrzeniem, kiedy już otworzył buźkę i zaczał nią memłać. Szeryfie? Och?
- Prawie się wzruszyłem. To takie... - przytknął dłoń w, prawie, szczerym geście do klatki piersiowej i pociągnął dym z papierosa, mrużąc lekko oczy. - ... przewidywalne.
Oglądał sobie jego tyłek za każdym razem, kiedy pochylił się po brudne gałgany w koszu. - Bardziej interesowali mnie mali chłopcy w szkołach, ale to było modne jakieś 50 lat temu. - odpowiedział melodyjnym głosem akcentując lekkośc wypowiedzi i nikle, ale zawsze, rozbawienie. Natura ludzka nie znała granic głupoty, nadziei i moralności. Z tych trzech, Jimmy był wierny swojej własnej doktrynie - Zero moralności to zero złości. Glupi nie był, a nadzieja nie grała u niego żadnej glównej roli. Co najwyżej statystowała, gdzieś w tle. Rosa ogarnął jeszcze raz wzrokiem jego cała posturę. Spiął się? Niedobrze. Kowboj spojrzał na zegarek nad drzwiami do pralni. No, ładnie, ładnie. Dziś wyrobił się w pięć minut. Z dnia na dzień coraz szybciej stawiał wyzwanie przed klawiszem i coraz szybciej niszczył marzenie o dobrym, ciasnym amerykańskim tyłku. A propos tyłka.
- Ile bierzesz...? - spytał bezczelnie, odrywając się od ściany i puszczając dym zaraz po powiedzianych słowach. Przeszedł kulturalnie między drzwi a chłopaka i oparł się o rząd pralek, kończąc papierosa i gasząc go na pralce. Oblizał wargi jak pies szykujący się do ataku lub smakosz wina na dobry rocznik. Trudno byłoby stwierdzić, którą z tych żywych istot bardziej przypomina - psa czy smakosza. W geście Jimma leżało to, że spytał o stawkę. Uważał, że prostytuować się nie można skonczyć, a co najwyżej przejść z trybu zarobkowego w tryb rozrywkowo-imprezowy. Dlatego 'bierzesz', nie 'brałeś'. W dupie miał jego przestępstwa mniejsze lub większe. Mógłby nawet swojego klienta pociąć na plasterki krajalnicą do mięsa - dla Jimmiego byl to jedynie ekscytujący dreszczyk emocji i chętnie zaryzykowałby nawet z tą wiedzą. Zresztą... Obciął jego tyłek ostentacyjnie przygryzając malinową wargę i kiwając głową. Zadbał o to, by nie przeszło to bez echa, robiąc krok i calkowicie zastępując drogę do wyjścia.
- Co sądzisz o Teksańskim Rodeo ? - rzucone pytanie było bez znaczenia. Za to powód dla którego zostało zadane miał znaczenie sporawe - przecież nie spytałby : 'Czy mógłbys zdjąc spodnie?'.


Theme

And I'm going straight to hell
And I've got a lot of friends there
And if I see that bitch in hell
I'm gonna shoot him in the head again
Cause I wanna see him die

Over and Over and Over and
Over and Over and Over and
Over and Over ...

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://czarnydelfin.forumpl.net
Kostek
Pozbawienie Wolności
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 01/02/2014

PisanieTemat: Re: Pralnia   Pią Lut 14, 2014 12:08 pm

To nie tak, że przestał zauważać osę, bądź obawiać się jego kaprysów. Był od kilku lat dorosłym mężczyzną i zdążył wyrobić w sobie świadomość następstw pewnych faktów. Potrafił także zauważyć, że czegokolwiek by nie zrobił, bądź nie powiedział, w większości i tak nie miał wpływu na to, jak sytuacja się potoczy. Wpływ na zdarzenia koncentrował się na tych bezpośrednio dotykających jego osobę. Mógł być miły i skończyć z kilkoma siniakami, bądź próbować grać twardziela i wyjść z tego z kolejną połamaną kończyną. W tym momencie nie był wolnym człowiekiem. Nie mógł wyłączyć telewizora i oddać się lenistwu gdzieś pod kocem, tracąc kolejne dni na bezczynność.
Nie stąpał twardo po ziemi – miał jedynie teoretyczną wiedzę odnośnie tego, jak zbudowana jest rzeczywistość.
Pozwolił przepłynąć pierwszej fali sarkazmu. Dokończył upychanie szmat w pralce i zamknął drzwiczki, dopychając plastikową szybkę kopniakiem. Z wolna rozejrzał się za proszkiem, który, jak mniemał, powinien być wystawiony na którejś maszynie. Jednocześnie rzucił okiem na zmieniającego pozycję Jamesa i zmarszczył brwi, trawiąc jego pytanie. Ach, nie dostanie wpierdolu za niewinność, bo Pan „klękaj-przed-kowbojem” ma wobec niego zupełnie inne zamiary? Cóż, to była zdecydowanie lepsza perspektywa niż szukanie zębów. Przecież nie został dziwką, bo nie miał co włożyć do garnka. Lubił to.
- Wydaje mi się, że zdecydowanie więcej, niż jesteś w stanie zaoferować.
Wytrzymał jego spojrzenie, gdy osa oblizywał wargi. Wyglądał teraz trochę jak któryś z jego klientów jeszcze kilka tygodni temu. Wysoki, pewny siebie, nawet nieco władczy. Boże drogi, zastępował mu drogę, jakby był pewien, że Kostian postanowi uciec, bądź, w najlepszym wypadku, krzyczeć błagalnie o ratunek. Niestety, nie był on zwierzyną, na którą się poluje. Był na tyle bezczelny, że sam podstawiał się pod sidła, jeżeli miało mu to zapewnić względny spokój przez najbliższe dziesięć lat.
- Dużo teorii, zerowa praktyka.- Wzruszył ramionami, opierając się o pralkę i przypominając sobie, że powinien ją uruchomić. Jeszcze raz rozejrzał się po pomieszczeniu i dostrzegł worek za Jamesem. Ruszył brodą, wskazując kierunek i zmrużył oczy, artykułując cicho - Potrzebuję.
Oczywiście, że miał na myśli proszek. To, jak Amerykaniec to odczyta, nie należało już do zmartwień Kostiana. Odepchnął się od maszyny i postąpił kroku w jego kierunku, pewnie odwzajemniając spojrzenie. Przepuści go, czy może będzie musiał się bardziej natrudzić, żeby dokończyć tą cholerną zabawę z ciuchami?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James
Osa - Dożywocie
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Re: Pralnia   Pon Lut 17, 2014 8:19 am

Obrzucił go rozbawionym spojrzeniem, unosząc podbródek do góry. Usmiechnał się nieprzyjemnie, za slodko i za jadowicie na raz.
- Oceń sam ile warte jest dla ciebie życie. - rzucił, zawieszając dłoń ponownie kciukiem za brzeg spodni. Przechylił głowę, badając jeszcze raz jego walory, teraz już z bliższej odległości. Zastępował mu drogę głównie po to, by zastąpić zainteresowanie drzwiami, sobą. W końcu w pewnych momentach drzwi warto mieć na oku. Jimmy wolał podarować mu powód do pełnego skupienia na jego osobie.
Zerknął przez ramię na proszek, zahaczając o niego tylko kątem oka i wracając do wnikliwej analizy jego ramion i umieszczania ich związanych sznurem na plecach.
- Zero teorii, tylko praktyka. - mruknął w międzyczasie. - O rodeo się nie czyta. To nie gotowanie. Nie ma instrukcji obsługi. Możesz się przygotowywać latami, ale praktyka nauczy cię za pierwszym razem więcej niż milion książek i osób.
Sięgnął w tył po proszek, nie odrywając od niego wzroku. Nie, nie pilnował go. Niezwykle wnikliwie za to przyglądał się jego sylwetce po raz kolejny. Złapał za brzeg plastikowej torby j... z werwą kowboja rzucił celnie opakowaniem, w którym pozostało 10 z 20 kg proszku, prosto w staw biodrowy. W górę uniosła się chmura rozpruszonych chemikaliów, a Rosa wykorzystał efekt, by pokonać szybko odległość między nimi. Hakiem podciął go celując w zgięcie kolana, szybko odpowiednią siłę i wektor przyłożył do jego mostka, potęgując efekt podcięcia. Opadł na kolano, opierając je na jego nadgarstku, drugie między nogami.
- We talkin too much about sex. Now practise time. - uśmiechnął się mało sympatycznie. Chociaż sympatycznie wyglądały jego wygiete wargi, ale drgnięcie w ich kąciku zdradzało zamiary Rosy. Być może klawisz rozpalił w nim lekkie pożądanie, mieszankę adrenaliny, która jeszcze nie znikneła i dreszczu podniecenia walką o swoją godnośc? Chłopak stracił ją już dawno temu, więc i Jimowi nie zależalo na szacunku dla jego ciała. Zamierzał za to wykorzystać jego atuty. Naliczył ich dość, by nie czekać dłużej. Był sam w pralni, był więźniem, i ostatni... Jimmy miał jeszcze 10 minut.
Przesunął wolną dłonią po jego brzuchu.


Theme

And I'm going straight to hell
And I've got a lot of friends there
And if I see that bitch in hell
I'm gonna shoot him in the head again
Cause I wanna see him die

Over and Over and Over and
Over and Over and Over and
Over and Over ...

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://czarnydelfin.forumpl.net
Kostek
Pozbawienie Wolności
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 01/02/2014

PisanieTemat: Re: Pralnia   Pon Lut 17, 2014 11:48 am

Nie spodobał mu się ten uśmiech. Wcale, a wcale nie przemawiała do niego słodka minka, czy krzywizna policzków, gdy unosił kąciki ust, jak gdyby to miało tłumaczyć wszelkie jego spostrzeżenia. To nie tak, że miał coś przeciw. Ba Boga, jest dziwką i lubi zainteresowanie. James połechtał go taksującym wzrokiem i pełnym skupieniem. Mimo to, nie potrafił odwzajemnić radości i beztroski parujących z osy jak z wielkiego, śmierdzącego kwiatkami kadzidła.
-Wystarczy Ci stwierdzenie, że lubię oddychać? O własnych siłach.
Byłby roześmiał się do jego uroczych tłumaczeń odnośnie rodeo, gdyby nie zmroczyło go 10 kilo jebanego, gryzącego w oczy proszku rzuconego wprost w niego. Torba dość dotkliwie zapoznała się z fizjonomią jego bioder, zmuszając go do pochylenia się w przód i spłodzenia kilku soczystych, mało uroczych przekleństw. Przez chwilę chciało mu się naraz kichać, mrugać, trzeć oczy i kaszleć.
Pięknie, Bykow, cudownie. Załatwiłeś to w sposób idealny.
Kostian zachwiał się i runął pod naporem ręki Jamesa. Boleśnie uderzył się w potylicę, z hukiem lądując na brudnych kafelkach. Jak tego, skąd pochodzi, pewien był, że gdzieś coś sobie rozkrawił. Pulsujące uczucie bólu promieniowało od głowy, klatki piersiowej i nieszczęsnego mostka. Dodatkowo nie radził sobie coś z ruszeniem nadgarstkiem, ale to trafnie przypisał ciężarowi pewnego kowboja, wbijającego mu kolano w rękę. Stęknął żałośnie i złapał głęboki oddech.
Wstyd przyznać, ale słabo radził sobie z językami obcymi. Do tej pory były mu one potrzebne jedynie namacalnie, by mógł ssać je i gładzić własną skórą, doprowadzając właściciela do szału. Niewiele załapał z tego, co Rosa chciał mu przekazać, wlepił więc ciemne, chmurne spojrzenie w jego błękitne tęczówki i syknął złośliwie przez zaciśnięte zęby.
- Było grzecznie poprosić, a nie tak od razu unieruchamiać. Boisz się, e mógłbym odmówić?
Przykładem osy uniósł podbródek, prawie wyzywająco krzywiąc usta w uśmieszek. Oblizał nieco spierzchnięte wargi w momencie, gdy ten przejeżdżał mu wolną dłonią po brzuchu, przy czym napiął wszystkie mięśnie znajdujące się w tamtych rejonach. Troszeczkę nawet imponowała mu ta pewność siebie, bezczelność i brutalność. Lubił to prowokować w klawiszach, a tu proszę… Za darmo i bez wkładu własnego. Chociaż mógłby spasować z nabijaniem siniaków.
- Zejdź. Ręka mi się jeszcze przyda.
Ruszył biodrami i szarpnął nadgarstkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James
Osa - Dożywocie
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Re: Pralnia   Czw Lut 20, 2014 1:48 pm

Coś zadrgało w jego oczach, kiedy wyczuł pod dłonią napinające się mięśnie chłopaka, bynajmniej nie z niepokoju, o nie. Jim wyczuł, bardzo dobrze, że tu chodzi o pochwały, atrakcyjność i inne duperele. Równie mocno zadrgał jego uśmiech z lekko złośliwego przechodząc w uśmiech jaki prezentują dzikie konie, kłapiąc zębami przed twarzą z płasko położonymi po sobie uszami.
- Nic bardziej mylnego sweetie. Uwielbiam sadomaso. - skupił się przez jeszcze kilka sekund na jego brzuchu, by na szarpnięcie chłopaka odpowiedzieć chętnym uderzeniem podbicua dłoni w jego nos. Zacmokał ostentacyjnie, patrząc na krew. - Ostrożnie, bo wbiję ci nos do mózgu! - zaśmiał się niemal bezdźwięcznie i podrażnił kolanem jego krocze. Wolną dłonią zebrał trochę krwi na palce i oblizał je w aż nazbyt erotyczny sposób. Za chwilę przesunął językiem po wargach i nie tracił już więcej czasu. Mocno nacisnął kolanem jego krocze, nie dając mu chwili na zastanowienie się nad tym, gdzie podział się świat poza klejnotami, gdyż w kilku szybkich ruchach, wygodnie (dla siebie, oczywiście~) ułożył go na pralce, wykręcając ramię w tył - tak, dokładnie to, które obarczył ciężarem ponad ćwierci swojego ciała, jeszcze chwilę temu. Nie wiedzieć gdzie, kiedy i jak pozbył się swoich spodni opuszczając je do połowy ud i teraz gładko odsłonił jego pośladki, na wstępie racząc jeden z nich siarczystym klapsem.
- Nice, zobaczmy jak dobry jesteś. - trzymał mocno za jego rękę, na razie unikając uszkodzenia jej i tylko znacznie naginając w ramach wspomnianego sadomaso. I również w ramach wyżej wymienionego nie patyczkował się - zgrabnie zwilżył swoje przyrodzenie śliną wymieszaną z krwią i wsunął się w niego, nie bardzo dbając o wygodę swojej ofiary. Mruknął gardłowo na uczucie ciepła, przyjemnego ucisku i popchnął biodrami do przodu.
-Prezentuj swój warsztat zawodowy, honey. - przesunął paznokciami po jego boku i zlapał za biodro, dociskając go swoimi do brzegu pralki. Słychać było, kiedy mówił, że na jego ustach kwitnie paskudny uśmieszek usatysfakcjonowanego ego właściciela. Zsunął dłonią po jego podbrzuszu i nacisnął 'start' na pralce. Może chodziło o trzęsący się ruch urządzenia, a może o hałas jaki produkowało? Nie zwlekał dłużej, zerknął na zegarek i poruszył się w jego wnętrzu zgrabnie, ale wyzbywając się subtelności.


Theme

And I'm going straight to hell
And I've got a lot of friends there
And if I see that bitch in hell
I'm gonna shoot him in the head again
Cause I wanna see him die

Over and Over and Over and
Over and Over and Over and
Over and Over ...

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://czarnydelfin.forumpl.net
Kostek
Pozbawienie Wolności
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 01/02/2014

PisanieTemat: Re: Pralnia   Czw Lut 20, 2014 3:05 pm

Czy on go, przepraszam, traktował jak jednego ze swoich koni?
Kostian czuł przemożną chęć pochwycenia zębami dłoni i zaciśnięcia szczęk, zdawał sobie jednak sprawę, jak mocno nieodpowiedzialne to było. Nieistotnie jak wiele w nim było z masochisty, nie zamierzał drażnić obudzonego niedźwiedzia. Średnio czuł się w roli zwierzęcia, odkąd samoświadomość jego przodków podskoczyła do poziomu „chodzę na dwóch nogach, myślę, jestem lepszy!”. Nabrał powietrza przez usta i poruszył się niespokojnie, kiedy drażniący ruch kolana między jego nogami zaczynał być rozpraszający. Bardzo dokładnie i niezwykle uważnie rejestrował, jak czerwonawy od krwi palec Jamesa wślizguje się między jego wargi, by potem z satysfakcją patrzeć, jak ten ściera językiem pozostałą na nich plamkę. Ok, done, to było hot as fuck.
Zupełnie różniło się od późniejszego poderwania się z podłogi i pchnięcia jego chudego ciała wprost na maszynę. Drugi raz w ciągu pięciu minut Kostian boleśnie obił sobie biodro, przy czym stęknął płaczliwie, gdy wykręcona ręka zapiekła tępym bólem w ramieniu.
Nie był przecież ogierem, którego trzeba było pętać, by wydobyć posłuszeństwo.
- Zdaje mi się, że nieco odbiegam od Twoich „stand-”… Och.
Wyłożył się na maszynie czując, jak penis osy siłą wciska się w niego. Ok, może i był dziwką, ale nie oznaczało to, że na zawołanie potrafił stawać się rozluźniony i gotowy. Zwłaszcza, że jeszcze całkiem niedawno miał spodnie na dupie i jakoś nie planował tego zmieniać. Zacisnął mocno powieki, gryząc wargę i unosząc biodra, wypinając się nieco bardziej w kierunku napierającego mężczyzny. Gdy ten uderzył biodrami o jego pośladki, Kostian szarpnął się nieco, mocując z ręką Jamesa i wykręcając głowę ku niemu.
- Swobodny, miałbym zdecydowanie więcej do zaoferowania.
Zadrżał czując paznokcie na wrażliwej skórze i przełknął ślinę. Seks lubił w każdej odmianie i o każdej porze, więc nawet nie potrafił być zły, czy rozgoryczony. Roszczeniowe nastawienie mężczyzny nie wywoływało chęci walki, tylko poddania się i współgrania z jego zapędami. Gdy ten dodatkowo włączył pralkę i ciche, miarowe buczenie zaczęło przechodzić w drażniące brzuch drgania, Kostianowi wyrwało się warkliwe „kurwa” zanim zacisnął mięśnie dookoła Jamesa i zaparł się stopami, by jak najsprawniej unieruchomić własne biodra. Amerykańcowi widać ogromną przyjemność sprawiało obijanie ich o najróżniejsze rzeczy, co jednak nie było w smak samemu osadzonemu. Poza tym, przyjemniej słuchało się plasku skóry uderzającej o skórę.
- Krótkie masz lasso, szeryfie. Jakiego konia nim powaliłeś?
Rzucił mu bezczelne spojrzenie z ukosa i wygiął wargi w drwiącym uśmiechu, eksponując jeszcze bardziej roznegliżowane tyły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James
Osa - Dożywocie
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Re: Pralnia   Wto Lut 25, 2014 2:41 pm

Zerknął na niego z ukosa, krzywiąc się w suczym uśmiechu.
- Potraktuj to więc jak wyzwanie~ - rzucił luźno, jakby własnie omawiali szczegóły golfowej rozrywki przy kawie i pączku. Lekkim ruchem sprowadził go z powrotem na urządzenie, wodząc dłonią po dolnych partiach jego pleców i rozstawiając szerzej nogi dla wygody ruchów. Miał to do siebie, że lubił 'rwać', nie pieprzyć. Szarpiącym ruchem wysuwał się i dźgał wnetrze w drugim. Mruknął zadowolony i zaraz po tym wymierzył kolejny cios w jego pośladek, a zaraz potem kolejne trzy. Nie zareagowal w pierwszej chwili na uszczypliwy tekst, jakby nie usłyszał. Niemalże wyglądał na zbyt zatopionego w rozkoszy seksu.  
- Gustuję w zgrabnych ludziach, daleko mi do zoofilii - mruknął, ale przypominało to już ciche, chrapliwe warknięcie psa. Wbił sie w niego wręcz brutalnie atakując jego pośladek uderzeniem rozczapierzonych palców i przesuwając paznokciami po zaczerwienionej, wrażliwej już skórze. Zostawił pręgi i znienacka chwycił za jego oba biodra, uwalniając dłoń. Pchnął mocno, nabijając go na siebie i mocniej wbijając na nieszczęsny sprzęt agd. Nie pozwolił mu sie oderwać od trzęsącej sie pralki, mając w pamięci, że gdzieś tam znajduje się jego penis i zapewne właśnie opiera się o wibrującą krawędź pokrytą zimnym metalem. Kilka krótkich ruchów drażniących solidnie prostatę i wibrujący ucisk na fiucie - to musiało drażnić.
- Zarumieniłeś się. - rzucił bezczelniena temat jego tyłów, wbijając w czerwona pręgę paznokieć kciuka i kalecząc do krwi. Nie przestawał go posuwać, co chwile stając się intensywniejszym i bardziej brutalnym kochankiem. Szumiało mu w uszach, a efekt ten potęgowała chrobocząca pralka. I nadeszła chwila, kiedy miał ochotę rozszarpać pazurami jego plecy z przyjemnością znacząc jego ciało. Niemalże w jednej chwili wysunął się z niego całkiem, walnął jeszcze siarczyście w jego zmaltretowany tyłek i ściągnął go z pralki na kolana przed sobą, samemu wygodnie opierając o nią biodra.
- Skoro krótkie, to z pewnością zmieścisz je całe. - rzucił drapieżnie, przyciągając go gwałtownie za kark do swojego krocza i w pełnej okazałości prezentując swoją męskość, ozdobioną kółkiem pod żołędzią. - Podążaj za znakami~
Przesunął palcem po tatuażu nad penisem.
You suck.


Theme

And I'm going straight to hell
And I've got a lot of friends there
And if I see that bitch in hell
I'm gonna shoot him in the head again
Cause I wanna see him die

Over and Over and Over and
Over and Over and Over and
Over and Over ...

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://czarnydelfin.forumpl.net
Kostek
Pozbawienie Wolności
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 01/02/2014

PisanieTemat: Re: Pralnia   Wto Lut 25, 2014 6:08 pm

Niemożliwe dla niego w tej sytuacji było złapanie normalnego oddechu. Tak samo jak James raczył go urywanymi pchnięciami, Kostian łapał powietrze spazmatycznie, zadowalając się lekkimi haustami i jedynie w momencie względnego spokoju nadrabiając głębokim wdechem. Podłożył przy tym wolną rękę pod twarz i zaciskał zęby na skórze za każdym razem, kiedy nawiedzała go nieodparta ochota zamanifestowania swojego stanu dźwiękiem. Zdawał sobie sprawę z tego, że klienci lubili, kiedy dziwki jęczały posuwane w różnych konfiguracjach. Sprowadzony do parteru zachował w sobie jednak odrobinę godności i poprzestał na zduszonych sapnięciach, czy pomrukach w mokrą od śliny skórę. Czasami jednak odrywał od niej zęby, by odszczekać się Jamesowi, bądź spinał się i syczał za każdym uderzeniem dłoni, jednak to już inna para kaloszy.
- Byłbym w stanie się kłócić. Bierzesz mnie jak pies sukę.
Zmarszczył brwi i skrzywił się nieco, gdy ten na krótką chwilę pogłębił ruchy, by odruchowo szarpnąć biodrami i syknąć, gdy palce wbiły się w czerwoną skórę i przeorały ją bezlitośnie. Kostian zacisnął zęby i uniósł się na ręku. Zapiekło niemiłosiernie i nawet pomimo, iż minęła dobra chwila od tego ruchu, ciągle czuł paznokcie uparcie szorujące po wrażliwym od uderzeń pośladku.
Gdy wreszcie James postanowił uwolnić jego rękę, ten przesunął ją przed siebie, jednak nie zdążył rozetrzeć, gdy silny uścisk na kościach biodrowych i wzmożone ruchy bioder doprowadziły go do kolejnej serii prób odsunięcia się od chroboczącego sprzętu. Amerykanin usilnie odmawiał mu wolności, popychając go na krawędź pralki za każdym razem, gdy ten odsunął się choćby centymetr i najwyraźniej sycąc się płaczliwymi jękami. Kostian za to mielił w ustach przekleństwa i złe życzenia. Owszem, było to doznanie intensywne i nowe. Zazwyczaj raczony był wibrującymi zabawkami od strony tyłka, więc nie radził sobie z nowym rodzajem masażu. Zwłaszcza, że już od pewnego czasu czuł nieodpartą potrzebę zaspokojenia i siebie.
- Nie wiem, czy - ugh - wiesz, ale ludzie zazwyczaj rumienią się po komplementach. Widać, któryś z Twoich komentarzy wybitnie przypadł mi do gustu.
Tutaj już nie potrafił się powstrzymać i nie to syknął, ni to jęknął, kiedy czarnowłosy zadrapał go do krwi. Lubił rany i blizny, z czym się jakoś specjalnie nie krył, jednak musiał być spełniony przy tym jeden, podstawowy warunek – umiejscowienie poza obrębem jego ciała. W innym przypadku dosyć dosadnie pokazywał niezadowolenie, czym jednak postanowił zająć się potem.
Teraz był bowiem zajęty odczuwaniem. Penis Jamesa, poza kilkoma nagłymi wyjątkami, nie wbijał się głęboko i sam mężczyzna uparcie pozostawał przy szybkich, urywanych pchnięciach. Było w tym jednak coś zwierzęco elektryzującego. Rozpychające uczucie zapełnienia pulsowało od pośladków i chociaż powinien czuć się źle (wiadomo, wymuszony seks w więzieniu, brak lubrykantu, uszczerbki na ciele), z radością wypinał się przed agresorem, prezentując się od tej milszej ludziom strony. Chętniejszej na bliższe kontakty~
- Rzucasz mi wyzwanie?
Osiadł na kolanach, wolny od pralki, wolny od Jamesa, niezaspokojony… Schwycił go za wzwód i oddał spojrzenie, uśmiechając się półgębkiem. Nie, nie krępował się zupełnie, więc z całą premedytacją, na jaką było go stać, mógł obdarzyć trzon mocnym uściskiem i posuwistymi ruchami.Czuł się trochę jak dziecko wyzwane do zjedzenia dużej ilości czekolady. Nie mógł powiedzieć, że nie chce, jednak wiedział, że to nie skończy się dla niego dobrze. Mimo to i tak spróbował.
Wiadomo, jak to bywa z dziećmi – co do rączki, to do buzi.
Nie dając sobie szans na ewentualną odpowiedź, zacisnął usta dookoła penisa Jamesa i przejechał językiem po jego spodniej części. Umiejętnie cofnął zęby, starając się nie zahaczać nimi nieumyślnie o delikatną skórkę. Wspomagał się dłonią otulającą nasadę. Nie brał go całego do gardła, bowiem osobiście nie lubił tego uczucia, James zaś nie płacił mu za seks, więc mógł się obejść smakiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James
Osa - Dożywocie
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Re: Pralnia   Nie Mar 16, 2014 11:27 pm

- Czarująco, sweetie, mam ich całe miliony. Specjalnie dla ciebie wyciagnąłem te kilka~ - Przechylił głowę, przyglądając się mu. Tak mocny dotyk normalnie byłby raniący, przynajmniej na mentalności faceta z dużym penisem i jeszcze większym ego. Conajmniej jakby chciał mu urwać. No, chyba że akurat dobrych kilka chwil spedził na utwardzaniu erekcji w tylnych partiach ciała dobrej dziwki. A na taką wyglądał chłopak na kolanach przed nim. Chociaż czy on się znał? Nie musiał płacić żadnemu facetowi ani lasce za seks. I nie znaczyło to, że nie pieprzył się w ogóle. Miał swój urok osobisty, niesamowity i pociągający. Jedno spojrzenie i kilka słów = sex za fri.
- Wyzwanie? Nie, nie. Chociaż... - przechylił lekko głowę i zacisnął lekko zęby, kiedy młody wsunął jego męskość w swoje usta. Ciepłe, wilgotne odczucie było niesamowicie podniecające, niemal sie zapominał w nim, ale pamietal o swojej żądzy. Sam już nie mógł się zdecydować czy dalej pozwalać mu na niezbyt popisowe obciąganie, czy może już kurtuazyjnie wsunąć kciuk w jego policzek, naciskając szczękę i poczuć to nieziemskie uczucie? Mruknął zadowolony chociaż w pewnym stopniu i przesunął językiem po wargach jak głodny wilk. Pieprzyłby go w usta do nieprzytomności.
- Niesamowite. Pierwszy raz spotkałem dziwkę i okazała się być trefna. - złapał go silnym chwytem kowboja za włosy i rozwarł jego szczękę, naciskając na jej krawędź przez skórę. Wsunął się głębiej, bez zaproszenia atakując jego gardlo swoja męskością. Ułożył dłoń na jego karku, a dłoń wcześniej rozwierająca jego szczęki zgrabnie rozgięła jego własną z uścisku na penisie. Wypchnał biodra do przodu i pociągnął go ku sobie za kark.
- To jest wyzwanie, honey. Suck it now albo zginiesz przez uduszenie własnym odciętym kutasem. - rzucił czarującym jak zwykle głosem.


Theme

And I'm going straight to hell
And I've got a lot of friends there
And if I see that bitch in hell
I'm gonna shoot him in the head again
Cause I wanna see him die

Over and Over and Over and
Over and Over and Over and
Over and Over ...

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://czarnydelfin.forumpl.net
Kostek
Pozbawienie Wolności
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 01/02/2014

PisanieTemat: Re: Pralnia   Pon Mar 17, 2014 12:14 pm

Kontynuował zabawę ustami pomimo, iż czuł przemożną chęć odsunięcia się i wyśmiania niezdecydowania kowboja. Doskonale widział przecież jego rozdarcie, chociaż nie potrafił stwierdzić, pomiędzy jakimi opcjami jest zawieszony. Było to dla niego zdecydowanie bezpieczniejsze, gdyby bowiem wiedział, do czego mężczyzna zmierza, zapewne zdecydowałby się na zagranie, którego mógłby potem żałować. Mimo to, naprawdę nie lubił dławić się czyimś penisem.
Nie miał jak odpowiedzieć na zaczepki Jamesa i, szczerze powiedziawszy, nie miał na to najmniejszej ochoty. Za to korciło go, by zacisnąć zęby na jego dumie i pouczyć go, że pewnych rzeczy się nie robi. W momencie, gdy czarnowłosy postanowił zmusić go do ‘bardziej dogłębnego’ okazywania zainteresowania, Kostian uniósł się nieco na kolanach i złapał oburącz za umięśnione nogi agresora. Uścisk na włosach nie pozwolił mu się odsunąć, zaś palce wciskające się w szczękę uniemożliwiły jej zamknięcie się. Chłopak szarpnął się, wydając nieartykułowane dźwięki i zaciskając powieki. Dłonie oparte o uda Jamesa zwarły się, teraz dla odmiany znacząc jego opalone ciało podłużnymi zarysowaniami od paznokci.
Trwał tak chwilę, starając się przetrwać chwilową chęć zdominowania przez Jamesa wszystkiego, co oddycha, samemu tracąc możliwość kontaktu z powietrzem. Szybkie oddechy przez nos nie przynosiły ulgi, więc w ostatecznym akcie desperacji wbił paznokcie w zgięcie kolan mężczyzny i szarpnął głową, zdając sobie sprawę, że zgubi kilka włosów. Było to jednak lepsze niż powolne tracenie kolorów. Odsunął się na tyle, by móc ze świstem napełnić płuca tlenem i rzucił Amerykańcowi potępieńcze spojrzenie.
- Łapy precz, albo to Ty pożegnasz się z kuśką. Zrobimy to na moich zasadach, albo leć dalej w ‘świat’, szukać innych chętnego na Twoje wdzięki, których absolutnie Ci nie odmawiam. Zrozumiałeś, szeryfie?
Zabawne, ale użycie tego określenia w momencie, gdy James nie był ani sprawiedliwy, ani prawy, jakoś ubarwiało całe wrażenie o nim. Roszczeniowa postawa mężczyzny nawet bawiła Kostiana, który, przyzwyczajony do grymasów klienteli, chciał tym bardziej postawić go do pionu, im mocniej czarnowłosy naciskał, by go stłamsić. Może Bykow nie był specjalnie silnym człowiekiem, jednak charakter miał wyrobiony jak reszta wesołej, słowiańskiej braci, więc nie było mowy o służalczym poddawaniu się każdej zachciance… Nawet, jeżeli znał swoją rolę… Nawet, jeżeli gdzieś tam w głębi mruczał zwierz głodny bycia zdominowanym.
Chłopak osiadł na piętach i starł ślinę z ust wierzchem dłoni. Rzucił Jamesowi ostatnie, twarde spojrzenie, będąc pewnym, że ten nie da ugłaskać się jak baranek i nie porzuci nagle swojej charakterności. Rosa był bowiem jak spętany, dziki koń i nawet on był w stanie to dostrzec. Rzucał się na większość prób współpracy i choć było to równie elektryzujące, co wkurwiające, Kostianowi miłe było życie i wolał dotrwać do momentu, gdy opuści zacne progi Delfina, mrugając do Amerykanina i pozostawiając go samemu sobie. Bądź co bądź to właśnie ich różniło. James nie miał już nic do stracenia.
Chłopak schwycił jego erekcję i w ostatnim, buńczucznym odruchu szarpnął za nią bezlitośnie, by pozwolić rozlać się dość filuternemu uśmiechowi na ustach.
- Więc jak? Współpracujesz, czy nadal będziemy walczyć jak dzikie psy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James
Osa - Dożywocie
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Re: Pralnia   Wto Mar 18, 2014 10:23 pm

To było nawet zabawne. Paznokcie zgrabnie wbite w uda przeorały mu skórę, jeszcze nieźle opaloną, w końcu niedawno jeszcze miał szansę nałapać amerykańskiego, goracego jak krocze szatana, słońca. I przypomniało mu to o tym jaką zabawę lubi. Mruknął, nawet nie starając się go jakoś mocno utrzymać. Bawił się wysmienicie, nic bardziej mylnego, nawet jeżeli brac pod uwagę kolejną uderzającą prosto w jankeskie serce wypowiedź. Dziwka stawia mu warunki? Przechylił głowę, opierając się o pralkę i z bezczelnym, urokliwym uśmiechem czarnego charakteru z dobrych, porządnych produkcji filmowych przyglądał się całej jego roznegliżowanej postaci.
- Zapłacę, sweetie. Nie papierosami, ani nawet nie przepustką. Takiej waluty jaką proponuję nie da się łatwo zdobyć, honey~ - stęknął przy pociągnięciu i niemal zamachnął się, by dac mu w twarz, ostatecznie klepiąc po policzku jak wspomniany wyżej szeryf niesfornego młodzieńca. - Deal? Ale zrobisz to porządnie. Postaraj się, a nie dam ci zatopić się we frustracji. - wskazał małym palcem na jego fiuta i puścił aż nazbyt uprzejme oczko rodem z reklamy znanego proszku do prania. Przesunął językiem po wargach i wyprostował się, przyjmując jeden z tych 'neutralnych' suczych usmiechów jakie miał w repertuarze.


Theme

And I'm going straight to hell
And I've got a lot of friends there
And if I see that bitch in hell
I'm gonna shoot him in the head again
Cause I wanna see him die

Over and Over and Over and
Over and Over and Over and
Over and Over ...

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://czarnydelfin.forumpl.net
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pralnia   

Powrót do góry Go down
 
Pralnia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Teren Więzienia :: Parter :: Kotłownia-
Skocz do: