.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ZalogujZaloguj  RejestracjaRejestracja  

Share | 
 

 Blaise Nikiforov

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Blaise
Dożywocie
avatar

Liczba postów : 1
Join date : 30/01/2014

PisanieTemat: Blaise Nikiforov   Czw Sty 30, 2014 6:41 pm

Imię i Nazwisko: Blaise Nikiforov

Ksywa: -

Wiek: Dwadzieścia lat

Typ: 50-50

Grupa: Więźniowie

Ranga: Dożywocie

Wygląd: Blaise to dobrze zbudowany i dość wysoki chłopak, bowiem mierzy sobie sto siedemdziesiąt dziewięć cm wzrostu. Jego waga wacha się między sześćdziesiąt sześć, a siedemdziesiąt kilogramów. Kolor skóry, którym raczy świat można określić mianem śniadej. Blaise posiada średniej długości, czarne włosy (po ojcu), które na czubku głowy są nieco jaśniejsze niż reszta kosmyków oraz pociągłą twarz. Pod rozchodzącą się, na każdą stronę twarzy, grzywką ukryte są ciemnozielone oczy, które od czasu do czasu zmieniają barwę, w zależności od światła w pomieszczeniu. Brwi jego są nieco grubsze od strony wewnętrznej i stają się coraz cieńsze zbiegiem do zewnętrznej części. Wtedy, kiedy Blaise jest, choć trochę niedożywiony uwidaczniają mu się charakterystyczne kości policzkowe. Jego klatkę piersiową, plecy i nogi pokrywają szeregi mniejszych lub większych blizn, które nabył sobie podczas swojej wolności.
Nie przepada on za obcisłymi ciuchami. Woli mieć na sobie coś luźnego i zwiewnego, a także najlepiej by owy ubiór był w jego ulubionym kolorze, gdyby tak było, można by już powiedzieć, że jest zadowolony z tego jak wygląda.

Krótka biografia Blaise urodził się w Sol-Ileck w normalnej, dobrze prosperującej rodzinie. Był jedynym synem architekta, Phillipa Black ’a i jego ukochanej-, Adiel Nikiforov. Już od początku swojego istnienia był niesamowicie rozpieszczany przez swoich rodziców i niebywale otaczany przez nich miłością. Od najmłodszych lat wykazywał się inteligencją, dlatego ojciec posyłał go na płatne zajęcia mające rozwijać jego umiejętności. Rodziciele marzyli sobie, że jego syn będzie najznamienitszym naukowcem, bądź pójdzie w ślady ojca i zajmie się architekturą. Niestety plany te snute były przez niedługi czas, bowiem Philip spadł z wysokości, kiedy to był na budowie omówić z bliska jeden projekt. Oczywiście skończyło się to dla niego śmiercią na miejscu, kiedy to Blaise liczył sobie osiem lat. Matka zdając sobie sprawę z tego, że ze swojego fechtunku nie utrzyma siebie i synka, postanowiła znaleźć sobie partnera. Na jednej z imprez zorganizowanych przez jej znajomą poznała uroczego mężczyznę, Ananij ’a Pletrev ’a, który już niedługo potem wprowadził się do ich mieszkania. Wtedy Blaise miał już dziesięć lat i właśnie zaczęły się jego problemy. Ananij z początku wydawał się naprawdę miłym kolesiem, aż do pewnego wieczora, kiedy to Adiel’ a postanowiła pojechać do swojego rodzimego miasteczka, nieopodal Sol-Ileck, odwiedzić rodziców. Zostawiła ona młodego chłopca pod opieką jego nowego tatusia, który jak się potem okazało nie miał miłych wobec niego zamiarów. Od tamtego momentu chłopiec zaczął sprawiać mniejsze, bądź większe problemy. Przede wszystkim zamknął się w sobie na tyle, że nie chciał rozmawiać nawet z matką o tym, co się dzieje. Przestał się zdobywać w szkole tak świetne oceny, jakie do tej pory posiadał, a jego zdrowie nieco się pogorszyło. Zaczął być o wiele bardziej drażliwy niż zwykle, nie chciał bawić się z kolegami, wolał wyjeżdżać do dziadków, kiedy to było tylko możliwe. Jego matka jednak nie widziała w tym nic złego, myślała, że on po prostu dorasta i zmienia swoje upodobania.
Jedyną osobą, która dowiedziała się o tym, co Ananij robi swojemu przyszywanemu synowi, był kolega Blaise- Siergiej. Gdyby nie głupi przypadek nawet nie wiedziałby, że w tej rodzinie dzieje się coś niedobrego. Siergiej zainteresował się Blaise po tym jak zobaczył podrapania na skórze chłopaka, wtedy, kiedy ten się przebierał na wf, no i wyszły na jaw upodobania Ananij ‘a. Oboje mieli wtedy po dwanaście lat i nadal zbywani przez dorosłych nic z tym nie zrobili, mimo, że Blaise miał parę okazji do tego żeby w końcu z pomocą Siergieja powiedzieć komuś o Tym.
Potem było już tylko gorzej, kiedy podczas stosunków seksualnych Blaise zaczął stawiać się przeciwko ojczymowi, który zawsze znalazł chwilę na pogrążenie go, jedynie mógł zostać bardziej sponiewierany i nastraszony niż zwykle.
Wtedy, kiedy jego matka zachorowała i trafiła do szpitala, Blaise pozostał jedynie ze swoim oprawcą. Niejednokrotnie wtedy uciekał z domu do kolegi, który pomagał mu w tych trudnych chwilach. Jednakże każda ucieczka i tak kończyła się fiaskiem i dodatkowym bólem zadawanym za karę.

Pewnego dnia, gdy chłopak miał już osiemnaście lat i w końcu mógł się wyprowadzić z domu został znowu napadnięty przez swojego ojczyma tuż w drzwiach, kiedy to zaczynał się gorączkowo pakować. Nie zapomni tego do końca życia. Został brutalnie przyparty do zamkniętych drzwi wejściowych i uderzony kilkukrotnie w twarz. Próbował się odsunąć albo, chociaż krzyknąć, ale nie potrafił… Tylko łzy znowu zaczęły spływać mu po policzkach, nie był na tyle silny, by postawić się tak rosłemu mężczyźnie, jakim był Ananij. Trzymany był za ramiona, ale ręce miał zupełnie wolne. Przedpokój był nieco ciasny, więc i stolik był dość blisko, niemalże właśnie na wyciągnięcie ręki. Zerknął kątem oka na wazon, który się tam znajdował. Właśnie, kiedy Ananij zajęty był rozbieraniem go, Blaise wyciągnął dłoń do szklanego przedmiotu i… bum! Już kilka sekund później jego oczom ukazał się nieprzytomny mężczyzna leżący na podłodze. Chłopak stał tak chwilę i przyglądał się mu w milczeniu, a już niedługo potem jego kąciki ust uniosły się ku górze w nieco aroganckim uśmiechu. Łzy zaczęły ciec mu ciurkiem po policzkach, mimo tego, że był niesamowicie zadowolony z tego, co zrobił, jednakże zdawał sobie sprawę, że ten może niedługo potem się obudzić i nie będzie to wcale miłe. Złapał go i dociągał do salonu, gdzie usadził go na środku pokoju, na krześle, a następnie przywiązał go do mebla znalezionym wcześniej sznurem. Dopóki ten się nie obudził zastanawiał się, co ma z nim zrobić. W końcu mógł się od niego uwolnić, ale wiedział, że ten pewnie go potem znajdzie i znowu się wszystko od początku zacznie. Na jego twarzy pojawił się kolejny uśmiech, a oczy przymrużył.
Postanowił d a ć m u k a r ę - zamordował go ze szczególnym okrucieństwem.
Gdy ten się obudził, zaczęła się katusza. Przez ponad trzy godziny Blaise nacinał jego ciało tępym nożem, papierosem przypalił mu kilka miejsc na twarzy, pozbawił go zmysłu wzroku, a na samym końcu podpalił go żywcem. Prócz Ananij ‘a w pożarze ucierpiało jego mieszkanie, a także sąsiedzka klitka wraz z jej mieszkańcami-mieszkanie znajdowało się w bloku.
Blaise nawet nie próbował uciekać przed policją i tak wiedział, że prędzej czy później go zabiorą. Rozprawy sądowe się dłużyły i właśnie, gdy stuknęła mu dwudziestka znalazł się w Czarnym Delfinie, skazany na dożywocie.

Charakter: Ludzie, którzy znali go jeszcze zanim trafił do Czarnego Delfina ( i nie byli jego najbliższymi znajomymi ) jednogłośnie mogliby stwierdzić, że był to wspaniały i uczynny chłopak bez żadnych kompleksów, czy czegokolwiek co mogłoby pokazać go w złym świetle. Jednakże już od bardzo dawna cierpiał emocjonalnie i fizycznie, co spowodowało, że zaczął odcinać się od świata zewnętrznego. Jego charakter z dnia na dzień zaczynał się zmieniać na gorsze. Jednak nie dawał tego po sobie poznać. Trzeba mu było to przyznać, że był świetnym aktorem wtedy, kiedy tylko zapragnął. Nawet jego najbliższy kolega, bo przyjaciół nie posiadał, nie wiedział przez długi czas o jego problemach, które zaczynały się po przekroczeniu progu jego mieszkania.
Nie zagłębiając się dalej w temat, wypadałoby powiedzieć coś także o jego ocenach. Był dobrym uczniem, nawet można by było rzec świetnym gdyby nie to, że jego zapał malał znacząco z roku na rok. Mimo swej inteligencji nie wykazywał on także szczególnych zdolności. Nie miał on nigdy ochoty rozwijać jakichkolwiek talentów, czy innych jak to określał „bzdetów”.
Dla osób takich jak nauczyciele, sąsiedzi, czy dalsi znajomi był po prostu miły. Nie okazywał on jakiś szczególnych uczuć. Pomagał im, kiedy było trzeba, tylko po to by wyrobić sobie jakąś porządną opinię. Mimo swojej zaniżonej samooceny zależało mu na tym.
Tych, którzy chcieli się do niego w jakiśkolwiek sposób zbliżyć, odsyłał z kwitkiem. Nie miał ochoty słuchania nikogo i niczego. Wolał już rozmawiać przed lustrem z samym sobą niż na przykład: zwierzać się innym. …Może to przez jego ignorancję, która zaczęła w nim narastać w wieku około 15 lat, a może to przez jego wrogość do kontaktu z innymi. Według niego przestrzeń osobista była jednym z najważniejszych punktów człowieka- nikt do niej nie miał wstępu, a zbliżenie psychiczne, ciągnęło za sobą często kolejne skutki dotyczące właśnie przestrzeni cielesnej.
Mimo dość silnego charakteru zdarzały mu się czasem chwile kompletnej słabości, w której nie potrafił sobie dać jakkolwiek rady. Mógł wtedy jedynie kulić się i płakać, bo na więcej nie miał siły.
Miewał czasem ataki furii, niszczył przedmioty, które nasunęły się mu pod rękę, rzucał nimi o ściany, darł się- czasem jednocześnie lał łzy.
Nienawidził przemocy, jednakże czasem dochodziło do bijatyk i to z jego powodu. Względem rówieśników często miał odmienne poglądy. Był także bardziej niż oni „sztywny”. Nie bawiły go głupie żarty o Żydach, czy dziwkach, miał na to wyjebane. Nie uczestniczył także w urządzanych przez znajomych imprezach, nie lubił zgromadzeń, gdzie była duża szansa, że ktoś do niego zagada.
Często zdarzało mu się działać dość impulsywnie- bez żadnego zastanowienia, a także rzucać obelgami na prawo i lewo.
Jak to się mówi… ze skrajności w skrajność? Już w wieku 17 lat traktował rówieśników jak zwykłych przydupasów. Zdarzało mu się także nękać młodszych. Często upatrywał sobie kozły ofiarne, które nie potrafiły sobie poradzić, tak jak on kiedyś. Mało, kto wiedział o tym, jaki tak naprawdę jest.
Zdarzało mu się także grać ważniaka i być w centrum wydarzeń, jednak niemalże każdego dnia role odwracały się i na powrót stawał się ofiarą losu, aż do pewnego dnia.

Dodatkowe info:
-Jego ojciec był narodowości angielskiej, a matka rosyjskiej.
-Zna tylko rosyjski i angielski.
-Nie lubi, kiedy źle wypowiada się jego imię.
-Ma astmę, co czasem skutkuje napadami kaszlu.
-Gdyby nie jego wspaniały talent aktorski, najprawdopodobniej trafiłby do zakładu psychiatrycznego.
-IQ ponad 160.
-Lubi czytać książki i grać w rzutki.
-Nie szczególnie lubi słodycze.
-Nazwisko posiada po matce.

Multikonta: -

Riot. LOL?

Tak. Zdaję sobie sprawę, że mam kropkę przy nicku. Jakkolwiek bym nie wpisał twierdziło, że zajęte.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James
Osa - Dożywocie
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Re: Blaise Nikiforov   Pią Sty 31, 2014 6:04 am

A K C E P T


Theme

And I'm going straight to hell
And I've got a lot of friends there
And if I see that bitch in hell
I'm gonna shoot him in the head again
Cause I wanna see him die

Over and Over and Over and
Over and Over and Over and
Over and Over ...

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://czarnydelfin.forumpl.net
 
Blaise Nikiforov
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Blaise Argent

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Organizacja :: Kartoteka / informacje o postaciach /-
Skocz do: