.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ZalogujZaloguj  RejestracjaRejestracja  

Share | 
 

 Kostek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kostek
Pozbawienie Wolności
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 01/02/2014

PisanieTemat: Kostek   Wto Lut 04, 2014 11:22 pm

Imię i Nazwisko: Kostian Bykow.
Ksywa: Ot, Kostek jak setki innych na świecie.
Wiek: 23 lata.
Typ: Zależy, jak leży. Ogólnie rzecz ujmując – 50% szans na dominację, tyle samo na uległość.
Grupa: Więźniowie.
Ranga: Pozbawiony wolności do lat 10’u.

♥♦♣♠
Wygląd:
„Androgenizm” w odniesieniu do jego chudej postaci, jest jak łatka „samozwańczego skurwiela z brakiem zahamowań” w stosunku do stereotypowego, burego kota, jakiego można spotkać na większości parapetów domowych. Niby coś w tym jest, jednak przesadność i mocna nadinterpretacja znaczenia uderzają po oczach jak wypasiony, migający neon. Kostian jest raczej… Przeciętny. Przeciętny tak, że gdyby nie osobowość i otwartość na sytuacje, nikt by nawet nie wiedział, że istnieje. Nie wyróżnia się z tłumu wzrostem, nie razi aparycją… Prawda, jak na swój jeszcze młody wiek, wygląda dość delikatnie, jednak nie warto wpadać w paranoję. Genom prababki z jakiejś chińskiej prowincji zawdzięcza lekko ukośne oczy i czerń przeważającą w większości swojej aparycji. Przechodząc do sedna:

Oczy ma ciemne. Nie jest to żaden nienaturalny i wymyślny kolor rodem z książek dla młodych i gniewnych. Po prostu, dzięki dużej zawartości zagęszczenia komórek pigmentowych w tęczówce, barwa kostianowych oczu przypomina czekoladę wymieszaną z węglem. Nie są one całkowicie czarne, ale i nie można stwierdzić, że to czysty brąz.
Włosy na całym ciele także nie odpowiadają wizji stereotypowego, słowiańskiego Ivana. Wschodnioazjatyckie przywary uzewnętrzniły się  w czarnym kolorze zarówno gęstych włosów, długich rzęs dookoła oczu, jak i reszty owłosienia, wliczając łonowe i okalające nogi. Z tym nie ma jakiegoś wyjątkowego problemu. Jedynie niesforność kłaków jest mu zadrą pod paznokciem. Długie godziny musiałby spędzać na układaniu fryzury, zatem dawno już porzucił kontaktu ze szczotką, czy grzebieniem.
Jest chudy. Nie podpada to pod przeraźliwą wizję człowieka złożonego ze skóry oblekającej kościec, jednak zdecydowanie mógłby utyć. Sam Kostian nigdy nie przyznał się, czy było to podyktowane presją społeczeństwa, jego własnym kaprysem, czy jeszcze jakąś inną głupotą. Fakt pozostaje faktem – waży 54 kilo przy posiadaniu szkieletu długości 182 cm. Nie jest to jeszcze wychudzenie zagrażające życiu, jednak zdecydowanie przydałaby się fachowa i skuteczna pomoc lekarska. Raz usłyszał, że „fajnie grzmoci się worek kości”. Komplement?  
Prawdopodobnie przez wzgląd na wagę, ma lekki problem z krążeniem. Wiecznie jest mu zbyt zimno, niż być powinno. Przekłada się to skutecznie na chłodne dłonie i stopy. Te z kolei są niewielkie.
Niespecjalnie korzysta z uroków wystawiania się na działanie promieni słonecznych. Dzięki Bogu, przez większość życia mieszkał w miejscu, gdzie na niebie przeważał udział szarych, gęstych chmur, więc opalenizną nie może się pochwalić.
Nie posiada tatuaży, ani większości udziwnień cielesnych w stylu podskórnych implantów, kolczyków, industriali i rozcięć. Nie jara go „upiększanie się” na siłę w kostkowym wydaniu. Za to posiada niezliczoną ilość ciemnych pieprzyków rozsianych po calutkim ciele, zaś na wewnętrznej stronie łydki widnieje sporawa, podłużna blizna.

Skrótowo ujmując – jaki jest Kostian, da się ocenić już po pierwszym spojrzeniu. Niczego nie kryje, niczego nie udziwnia, niczego w sobie nie zmienia. Nie czuje potrzeby, nikt od niego tego nie wymaga i czułby się wręcz mniej sobą, gdyby zyskał jakikolwiek podpis.

Krótka biografia
Był tym, który czeka na Ciebie w pokoju, kiedy po męczącym dniu wracasz do mieszkania i marzysz jedynie o słodkim lenistwie. Czasami starczała świadomość tego, że cztery ściany nie czekają puste, często jednak robił za swoisty umilacz w postaci nawarstwień dookoła chudego tyłka.
Nie można powiedzieć, że nie lubił tego, co robił. Oczywiście nie był dla każdego. Witał Panie w drogich garsonkach, by wymawiać ich długie, poważne imiona, gdy te klęczały przed nim i robiły mu dobrze. Rola, jaką odgrywał, pozwoliła mu znać wiele ważnych nazwisk. W pewnym momencie nawet nie rozpoznawał twarzy w telewizji, zaznajomiony jedynie z anatomią nagich ud i małych piersi.
Męska dziwka?
Tak, to zdecydowanie dobre sformułowanie. Odkąd po raz pierwszy, a było to szesnastego roku jego życia, zasmakował przyjemności obcowania z kobietą, nie potrafił się oprzeć pokusie posiadania ich wszystkich. Kiedy inni, normalni chłopcy chodzili za rączki z dziewczynami, ten roztaczał dookoła siebie wizję wolnego, niezobowiązującego seksu w celu zaspokojenia naturalnego, młodzieńczego popędu. Nie dawał ujarzmić się żadnej, pięknej kobiecie, jak i sam nigdy nie zatrzymał wzroku myśląc ‘cholera, to ta jedyna!’.
Tak było do momentu w którym, przydybany na igraszkach z nieodpowiednią osobą, zaciągnął się w szeregi dziwek pod komendą jednego człowieka. Zyskał swojego alfonsa, który nie patrzył na to, co kurwa ma między nogami, póki przynosiła zyski. Zdołał on „uprzejmie i humanitarnie” przekonać Kostiana, że chłopak nadaje się idealnie nie tylko dla pań z nadmiarem gotówki, ale i dla wygłodniałych mężczyzn, wolącym poobracać innego przedstawiciela płci brzydszej. Po kilku tygodniach, litrach wyrzyganej treści żołądkowej i zażegnanej wizji depresji, Kostian odkrył w sobie pierwiastek homoseksualny, który pozwolił mu nie tylko z godnością przyjmować różnorakie narządy między pośladki, ale i łaknąć tego jak naleśników na śniadanie. Można śmiało zaryzykować stwierdzenie, że uległ spedaleniu w 100 procentach. Dobra robota, Pavle Andrieju Andrjejewiczu!
W sumie mógł się uwolnić z błędnego koła seksu za pieniądze. Nie posiadał ściany w postaci kochającej rodziny, której bałby się powiedzieć. Jedynym jego żyjącym krewnym, był wiecznie napruty ojciec o nosie jak burak i świńskich oczkach. Piękna Nadia o orientalnych rysach umarła, osieracając go połowicznie w wieku lat dwóch. Dlatego też Kostian, nie posiadając wzorca i twardej ręki nad sobą, nie ukończył szkoły i wylądował na ulicy. Nikt się nim nie interesował, dlatego łatwo było go zgarnąć pod skrzydła w zamian za miskę gorącej zupy. Pozycja w burdelu zapewniała mu względną stabilizację i pewien dach nad głową, dlatego traktował go jak swoiste sanktuarium.
Niedługo potem znalazł ojca powieszonego w ciasnym mieszkanku. Sam rozsupłał pętlę i zniósł go pod osłoną nocy, by zakopać w świeżo zaoranym ogródku blokowym.
Jak wpadł? Był dobrym chłopcem do towarzystwa i to go zgubiło. Od skończenia 20 lat obsługiwał przede wszystkim polityków i pisarzy, jednak nie dane mu było nacieszyć się długo sławą. Przydybany na schadzkach z jednym z ministrów, szybko został zdegradowany do roli przestępcy. W oczach opinii publicznej z nikogo stał się zdeprawowanym zaprzeczeniem ideałów rosyjskich, gwałcicielem małych dziewczynek i (tfu, tfu) pedałem, który może przynieść zgubę normalnej, zdrowej rodzinie.
Upadł cicho i boleśnie, zesłany do Delfina, by zatuszować aferę seksualną, z którą był powiązany on, kilka innych dziwek i cała masa różnych, ważnych ludzi. Nie jest mordercą, takim jak reszta osadzonych, chociaż widok świeżego trupa nie robi na nim większego wrażenia.

Charakter:
Osobiście uważa Kostian, że jest całkiem miły i neutralny ze swoim podejściem „co mnie nie zabije, może ujebać innych”. Nie pakuje się niepotrzebnie w większe tarapaty, nawet pomimo swojego aktualnego położenia. Posiada instynkt samozachowawczy, co w dużej mierze warunkuje jego zdolność do powierzchownego przystosowania się do panujących w nowym otoczeniu warunków, jednak dosyć często jest on przyćmiewany przez młodzieńczą brawurę właściwą ludziom nieokrzesanym. Tak, to nie pomyłka. Kostian sam przed sobą przyznać się potrafi, że brak mu ogłady, zwłaszcza w momentach, kiedy poziom adrenaliny drastycznie się zwiększa. Mężczyzna lubi szum krwi w uszach i bicie serca wyczuwalne w każdym miejscu ciała. Nie neguje niesprawiedliwości losu. Jest raczej asertywny do momentu, w którym ktoś nie przyłoży mu noża do gardła.
Nie lubi zbytnio kombinować, pozostawiając bieg losu własnemu tempu. Za to posiada nieprzeciętną umiejętność asymilowania większości niespodziewanych darów losu, w postaci komplementów, czy zastrzyków gotówki. Uwielbia ubierać się w miłe słowa, chociaż znacznie więcej uwagi poświęca ognistym, brutalnym temperamentom. Mógłby się śmiało nazwać kimś w rodzaju masochisty, gdyby nie fakt, że zdecydowanie nie potrafi być uległy.
UWIELBIA gierki słowne. Z zaangażowaniem godnym lepszej sprawy wymienia poglądy werbalne w oczekiwaniu na godnego przeciwnika do długich i namiętnych utarczek. Dla niego świat nie zamyka się w cielesności, ale i w niezliczonej ilości słów, które odpowiednio dobrane i wypowiedziane, nabierają mocy zmiękczania kostianowych kolan. Czasami nawet uznaje swoją porażkę na tym polu, co znaczy jedynie tyle, że gotów jest do rewanżu.
Jest bezczelny, ale nie przesadza. Nie ma interesu w znajdywaniu sobie wrogów, tak samo jak i nie lepi przyjaciół dookoła. Jest samowystarczalny w stopniu odpowiednim dla antonimu samotnika. Lubi ludzi, ale nie przez wzgląd na to, że łatwo ich oswoić, ale raczej dlatego, że dzicy i nieokiełznani są ciekawsi od telewizji. Swoją drogą, nigdy telewizora nie posiadał.
Uwielbia seks w każdej odsłonie. Praktykował już kulturalne grzmocenie się po bożemu, pod kołderką, jak i przypadkowe, brutalne dawanie dupy w kącie. Nie może powiedzieć, że jest super-mega doświadczonym człowiekiem, jednak jest bardzo otwarty na propozycje. Przy czym, nie definiuje siebie, jak większość ludzi, poprzez jedną rolę. Krótko to ujmując – lubi wypinać chudą dupę, jak i korzystać z tych wypiętych.
Reasumując: Na co dzień jest raczej cieniem, przemykającym nieopodal zbiorowisk ludzkich, które chętnie obserwuje i nakłania do różnych, zabawnych sytuacji. W chwilach przydybania odzywa się w nim buntowniczość dzikiego kota, który najchętniej rozorałby coś pazurami. Stara się jednak odegnać widmo natychmiastowej śmierci, więc hamuje się w momentach krytycznych, ograniczając się do zaciśnięcia ust i olewczego wbijania wzroku we wszystko, poza rozmówcą/agresorem. Lubi się bzykać i oby miał jak najczęściej okazję.
Da się zgwałcić dziwkę?
Cóż, Można próbować.

♥♦♣♠

Dodatkowe info:
Jara się jak mała pochodnia robieniem kuku innym. W sensie, blizny… Lubi czyjeś blizny. Lizałby je, całował i przygryzał kawałki skóry, psychol jeden.
Nie trawi słodyczy w jedzeniu, jak i w osobach. Neguje każdy przejaw uroku i niewinności, poza swoimi zabawami.
Jest wybitnym egoistą i hipokrytą.
Jest przeświadczony o tym, że wszystko da się kupić za pieniądze. Nawet miłość i przywiązanie.
Na im gorszego skurwiela trafi, tym chętniej wskakuje mu do łóżka, byle tylko obcować z pięknem jego indywidualności.
Dałby przekupić się za kilogram jabłek. Sprzedałby za nie nawet „kolegę z celi”.
Jest szowinistyczną świnią, która uważa, że rola kobiety ogranicza się usługiwania w kuchni. Inny fakt, że większość jego poprzednich klientów miała cycki i to nie przez wzgląd na ciążę spożywczą. Musiał być miły, bo pieniądze.
Zna kilkoro sławnych ludzi, z którymi lubi się czasem utożsamiać.
Nie ma wzorców, które mógłby naśladować. Nie posiada ideałów, bogów ani przyjaciół.


Multikonta:

RIOT
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red
Osa - Dożywocie
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 20/01/2014

PisanieTemat: Re: Kostek   Czw Lut 06, 2014 3:16 pm

A K C E P T
Fajnie się czytało. Ciekawie zaprojektowana postać ;]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Kostek
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Organizacja :: Kartoteka / informacje o postaciach /-
Skocz do: