.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ZalogujZaloguj  RejestracjaRejestracja  

Share | 
 

 Chrisanf Filischkin

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Chrisanf

avatar

Liczba postów : 1
Join date : 07/02/2014

PisanieTemat: Chrisanf Filischkin   Nie Lut 09, 2014 8:47 pm

Imię i Nazwisko: Chrisanf Filischkin
Ksywa: Chirurg
Wiek: 22 lata
Typ: Uke
Grupa: Osy
Ranga: Kara śmierci

Wygląd:
Z daleka nikt nie rozpoznałby, że ma do czynienia z seryjnym mordercą. Bo co niby miałoby go zdradzić? Jasne, półdługie włosy? Fioletowe tęczówki, które mimo iż niezbyt często spotykane mogą co najwyżej zachwycić, lub zaciekawić, aniżeli przywołać podejrzenia odnośnie jego prawdziwej natury. Młody chłopak nigdy nie wyróżniał się z tłumu, co bardzo sobie cenił i wręcz był z tego dumny. Nie chciał przyciągać innych swoim wyglądem. Tylko dzięki temu udało mu się "działać" aż tak długo.  Zawsze starał się nie przekraczać cienkiej granicy przyzwoitości. Jego postura również zdaje się być przeciętna. Zwykły niski chłopak, niezbyt wysportowany. Dopiero jeśli ktoś poświęci jego delikatnemu ciału odrobinę dłuższą chwilę, zauważy lekko zarysowane mięśnie, które są efektem dosyć regularnych wizyt na pływalni. Nie wygląda na zbyt silnego. Najwyżej na takiego, który kilka razy da radę przepłynąć dwudziestometrowy basen, lub zaciągnąć ciało dorosłego mężczyzny do piwnicy. Wagą też nie grzeszy, jednak jest ona optymalna do jego 166 centymetrów wzrostu.  Już dawno wyleczył się ze wstrętu do jedzenia, a tym samym z chorobliwej niedowagi.  Wracając do twarzy, bo ta zwraca najwięcej uwagi, chłopak ma mimo wszystko delikatne rysy twarzy, choć nie są one szczególnie dziewczęce. Od urodzenia jest ślepy na prawe oko. Nie przeszkadza mu to. W sumie wydaje mu się, że niewygodnie musi być ludziom, którzy mają sprawne obydwa narządy. Zdaje sobie jednak sprawę z tego, że większość ludzi nie traktowałoby go normalnie, widząc ślepe oko, więc by uniknąć niepotrzebnych, kłopotliwych sytuacji, zasłania je długą grzywką lub jeśli zajdzie taka potrzeba zwykłą opaską na oko. Nigdy nie lubił przebywać na słońcu, co za tym idzie, jego skóra od zawsze była blada, a kiedy zaczął zamykać się w piwnicy, "by pracować" oczywiście, stała się praktycznie biała, niemal przezroczysta.

Krótka biografia
Można by rzec, że miał idealne dzieciństwo i doskonale zapowiadającą się przyszłość. Dobrze urodzony, wychowany w bogatej rodzinie, mądry, nad wyraz inteligentny i  utalentowany. Po prostu cudowne dziecko. Jedyną rzeczą, która przez wielu była uważana za jego przekleństwo, dla niego samego nic nie znaczyła, a było jego niewidzące oko. Na początku nie chciał go zasłaniać, jednak wówczas zaczęli odwracać się od niego rówieśnicy, zmieszani jego niecodziennym wyglądem. Co prawda nie miał im tego za złe, a wręcz w ogóle go to nie obchodziło. Zawsze bardziej ciągnęło go do sztuki. Potrafił całymi dniami przesiadywać w galeriach, oglądając obrazy, a gdy nie miał na to czasu, przeglądał albumy ze zdjęciami dzieł sztuki, wypożyczone wcześniej z biblioteki.
Wszystko zmieniło się, kiedy zmarł jego ojciec. Miał jak zwykle gdzieś lecieć w sprawach biznesowych. Miał wrócić, jak zawsze. Jednak... Już nigdy nie wrócił. Awaria samolotu i katastrofa lotnicza zrujnowały życie małego, cudownego dziecka. Od tamtej pory nic już nie było takie jak zawsze. Do domu przychodzili coraz to nowi mężczyźni i spędzali z jego matką dużo czasu. Wtedy tego nie rozumiał i zdawało mu się, że nie powinien złościć się za to na ukochaną matkę, jednak... Sam nie potrafił. Widział też, że jego młodszej siostrze również to nie odpowiada. Coraz mniej czasu spędzał w domu, co niestety nie zostawało zauważone przez pozostałych domowników. W wieku kilkunastu lat udało mu się załatwić pierwszą broń. Pistolet. Oczywiście nie chciał wtedy nikogo zabić, a śmiercionośną broń traktował bardziej jako nową zabawkę. Popołudniami i wieczorami, w miejscach, gdzie nikt nie mógł go dostrzec, strzelał do ptaków. W końcu opanował tę czynność niemalże do perfekcji i niestety zaczęło go to już nudzić.
Zawsze jednak tliła się w nim potrzeba tworzenia własnej, nietypowej sztuki. Długo nie wiedział, jak się za to zabrać, co konkretnie robić, aż w końcu wpadł na pewien pomysł. Nie był pewny jednak, czy to do końca etyczne. Pewnego popołudnia, kiedy udało mu się zastrzelić lecącego w przestworzach kruka, którego ciało upadło niemal pod jego stopami. Już bez większego zastanowienia schował je w swoim plecaku i ruszył do domu. Po drodze, przy jednej z zatęchłych kamienic znalazł również zdechłego szczura. Przełamał więc obrzydzenie i jego również zabrał do domu. Tej samej nocy zgromadził wszystkie potrzebne do pracy przedmioty i z dwóch ciał zwierząt, w co prawda dosyć niechlujny sposób, stworzył jedno.
Z czasem jednak przestało mu to wystarczać. Chciał tworzyć sztukę bezpośrednio odnoszącą się do człowieka, gdyż uważał jego ciało za najpiękniejszy materiał do pracy. Przygotowywał się do każdego "dzieła" w bardzo precyzyjny sposób. Uważał, by nikt nie wpadł na jego trop, by nikt go nigdy nie widział z zaginionymi w tajemniczych okolicznościach. Pomimo swej roztropności, chciał pokazywać światu swoje coraz doskonalsze dzieła. Niepostrzeżenie więc zostawiał w miejscach publicznych swoje najnowsze "ludzkie rzeźby". Wtedy też został ochrzczony mianem Chirurga.
Ostatnią jego pracą, jednocześnie uznaną przez niego za najdoskonalsze dzieło, było ciało jedynego przyjaciela Chrisanfa, który jako jedyny pozostał przy nim, gdy jego ojciec odszedł. Kończył je jednak w pośpiechu, wiedział już wtedy, że niedługo będzie musiał zapłacić za swą chęć dzielenia się sztuką z innymi.
Kiedy życie chłopaka, jako wolnego człowieka miało dobiec końca, nie protestował. Ze stoickim spokojem oddał się w ręce policji, kiedy ci zjawili się na progu jego domu. Zaskakujące było to, że ani matka, ani siostra niczego się nie domyślały. Nie wiedziały o istnieniu pracowni przygotowanej w piwnicy ich własnego domu. Po przeszukaniu tego miejsca odnaleziono również dwa notatniki z projektami kolejnych "dzieł", na szczęście nigdy nie wykonanych. Przypuszcza się, że w swojej niesamowicie długiej karierze, jak na tego typu działalność, udało mu się zabić około dwudziestu osób, jednak liczby dej nie dało się jednoznacznie ustalić.

Charakter:
Typowy awangardowy artysta i wizjoner starający się przekonać świat do swojej jakże niecodziennej sztuki. Częściej przebywa we własnej wyimaginowanej rzeczywistości, niż w realnym świecie. Potrafi "wyłączyć się" w dowolnej chwili, niezależnie czy jest to rozmowa z kimś, czy zwyczajnie odpoczywa. Sprawia wtedy wrażenie znużonego, jednak ludzie jego pokroju nigdy się nie nudzą.  Jest również bardzo małomówny, chyba że rozmówca podejmie jakiś ciekawy dla niego temat. Uważa, że potrafi wszystko wyrazić swoją sztuką, bez używania prymitywnych słów, czy gestów charakterystycznych dla zwykłych ludzi. Jeśli uda mu się nawiązać z kimś kontakt jest bardzo ostrożny w wypowiadaniu się, co nie wyklucza jego asertywności i szczerego przedstawiania opinii na dany temat. Wszystko jednak stara się przedstawiać tak, by nie urazić, czy nawet rozzłościć swojego rozmówcy. Próbuje najpierw rozpoznać i przeanalizować intencję drugiej osoby. Nie jest jednak głupi i potrafi rzucić w stronę rozmówcy błyskotliwą, lub ironiczną uwagę. Gdy jest to konieczne, dostosowuje swoje zachowanie w zależności od sytuacji. Wiele razy w swoim życiu udowadniał, że potrafi przekonywać ludzi do swoich racji, czy nawet manipulować nimi i ich uczuciami. Nie cieszy go zadawanie bólu, czy widok krwi. Wszystkie swoje ofiary zabijał szybko, starając się, by był to jak najbardziej bezbolesny sposób, który również nie pozostawi na ich ciele zbyt dużych obrażeń. Po co samemu niszczyć sobie płótno? Traktuje wszystko co go otacza jako niezwykłą, choć niedoskonałą sztukę, którą tylko on jest w stanie poprawić.

Dodatkowe info:
-przez pewien okres w swoim życiu miał wstręt do jedzenia. Zaczęto wówczas podejrzewać u niego anoreksję;
- tworząc swoje "dzieła" przez wiele lat, nauczył się dokładnej budowy organizmu ludzkiego;
-przestał wierzyć w boga, po tym jak został zamknięty w więzieniu, nie mogąc zrozumieć dlaczego bóg skazał go na takie cierpienie, skoro robił to wszystko w jego imię;
-jest uczulony na pomarańcze;
-chciałby mieć możliwość dalszego tworzenia, przynajmniej szkiców nowych rzeźb, uważa, że mógłby sprzedać swoje ciało, a nawet duszę za notatnik i choćby jeden ołówek;
-uwielbia motyw skrzydeł w sztuce, jednak sam użył go zaledwie dwa razy. Przy pierwszym i ostatnim "dziele";
-nie boi się śmierci. Ubolewa jedynie nad tym, że nie udało mu się przekonać nikogo  do swojej sztuki i z jego własnego ciała nie zostanie stworzone arcydzieło;
-pamięta imiona i nazwiska wszystkich zabitych osób, jednak nie chcę nikomu ich wyjawić;
-został uznany za osobę poczytalną, dlatego też jego wyrok w żadnym stopniu nie został złagodzony;

Multikonta: Brak

Riot!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James
Osa - Dożywocie
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Re: Chrisanf Filischkin   Wto Lut 11, 2014 12:10 pm

Okej, jest w porządku, ale widze potencjał i chcę wyciągnąc go z postaci

Wyjaśnij odrobinę jego poczytalność. Z zasady jeżeli ktoś zrobił to, co on, miał takie dzieciństwo i raczej jest odrealniony - jest niepoczytalny, najprawdopodobniej także posiada chorobe psychiczną. Zatsanów się ? Może ktoś zapłacił za poczytalność Chrisanfa? Albo on inteligentnie brylował u psychiatrów? Chodzi o realnośc postaci Poza tym nie mam zastrzeżeń. Podoba mi się


Theme

And I'm going straight to hell
And I've got a lot of friends there
And if I see that bitch in hell
I'm gonna shoot him in the head again
Cause I wanna see him die

Over and Over and Over and
Over and Over and Over and
Over and Over ...

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://czarnydelfin.forumpl.net
 
Chrisanf Filischkin
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Organizacja :: Kartoteka / informacje o postaciach /-
Skocz do: