.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ZalogujZaloguj  RejestracjaRejestracja  

Share | 
 

 Idiota.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Rasputin
Blok Os - Przełożony
avatar

Liczba postów : 1
Join date : 14/03/2014

PisanieTemat: Idiota.   Pią Mar 14, 2014 10:53 pm


IMIĘ: Arkadi.
NAZWISKO: Isayev.
KSYWA: Rasputin.
WIEK: Trzydzieści cztery lata.
TYP: Wszystkiego warto spróbować.
GRUPA: Nadzorcy.
RANGA: Przełożony bloku os.


WYGLĄD: Isayev to osoba, która tak na dobrą sprawę figurą nie odstaje od innych nadzorców. Ma swoje solidne sto dziewięćdziesiąt dwa centymetry i dziewięćdziesiąt kilo dobrze wytrenowanych mięśni, które to w większości wykształcił za młodu. W tamtych czasach miał dwie miłości, jedną był boks, a drugą urocza blondynka z wyższej klasy, która jako pierwsza uniosła przed nim spódnicę, ale to nie ma większego znaczenia. Odpowiednia dieta i stały, właściwie rozłożony wysiłek fizyczny z czasem uformowały nabytą wcześniej, niekształtną kupę mięśni w miłe dla oka ciało mężczyzny w swoich najlepszych latach. Zdrowa, lekko oliwkowa skóra jest dość miękka, a brak świadczącej o nadmiarze testosteronu kępy włosów na piersi rekompensują wyraźnie zaznaczone linie muskulatury rodem z nastoletnich fantazji co drugiego dziewczęcia w kraju. Jedynym, co dla niektórych psuje ten obrazek, są dwa tatuaże przedstawiające kwiaty Orchidei - większy na lewej łopatce, wślizgujący się miejscami na ramię, a mniejszy nieco nad lewym pośladkiem. Geneza obu jest nieznana nawet dla samego właściciela, a od tamtej (nie)pamiętnej nocy już nigdy nie upijał się w towarzystwie kumpli z akademii.
Z twarzy Arkadi również prezentuje się dobrze. Nie świetnie, dobrze. W gazetach bez problemu można znaleźć przystojniejszych od niego, ale ma ostro zarysowaną szczękę, prosty nos, wysokie kości policzkowe i brązowe oczy z którymi wszystko jest jak najbardziej w porządku, więc powodów do narzekań nie ma. Mężczyzna pozwolił sobie nawet na odrobinę stylowego szaleństwa i ma krótką, dobrze wypielęgnowaną bródkę, która okazjonalnie zmienia się w kilkudniowy zarost, gdy Rasputinowi po prostu nie chce się stać z maszynką przed lustrem. Trzeba sobie czasem odpuścić, żeby nie być oskarżanym o metroseksualizm przy każdej możliwej okazji, prawda?
Włosy Isayeva są w stanie przeciętnym, lekko skłaniającym się ku dobremu. Myte raz dziennie najzwyczajniejszym szamponem przeciwłupieżowym z odżywką zachowują się tak, jak powinny, a miły dla oka kolor będący czymś pomiędzy czernią a brązem dobrze sprawdza się w długości do ramion, nawet jeśli przez większość czasu ów grzywa zaczesana jest do tyłu.
Krótko mówiąc Rasputin to cieszący oko jegomość o miłym uśmiechu, dziwacznych tatuażach i fetyszu na nisko wiszące spodnie i brązowe mokasyny. Lubi o siebie dbać zarówno od wewnątrz, jak i od zewnątrz, ale dotąd udawało mu się nie popadać w przesadę. To po prostu całkiem pociągające bydle.

BIOGRAFIA: Życie Isayeva do bólu przypomina scenariusz jakiegoś niskobudżetowego filmu o chłopaku, który z ulicznego chuligana stał się stróżem prawa. W wyniku wielu ciężkich przejść, w których trzeba wyróżnić nieszczęśliwą miłość, która najpewniej skradłaby serca widzów, gdyby tylko istniała, i tak dalej, i tak dalej.
Rasputin urodził się w Sol-Iecku, z prostej matki pielęgniarki i ojca wojskowego, który lubił czasem popić i pomachać pasem to tu, to tam. Nigdy nie doszło w domu do niepokojącej przemocy, ale były dni, w których za najmniejsze przewinienie Arkadi dostawał w tyłek tak, że przez godzinę nie mógł na nim usiąść. Takie (czasami absurdalnie) surowe wychowanie nauczyło go jako-takiej dyscypliny, ale po śmierci ojca, który wysłany gdzieś na drugą stronę globu wpakował się wraz z czterema innymi żołnierzami i samochodem na minę, praktycznie zapomniał czym jest posłuszeństwo. Rzucił szkołę, zaczął brać udział w bójkach, a jego życie zmieniło się w równię pochyłą, na której końcu stały otworem drzwi do dożywocia za morderstwo w afekcie czy inną absurdalną zbrodnię. Na szczęście już wtedy słabej matce udało się nawrócić syna. Wrócił do liceum i zaczął kulturalnie trenować boks, a nawet udało mu się wygrać mistrzostwa, na które pojechał tylko dlatego, że pierwszy kandydat skończył w szpitalu z grzybicą przełyku na tydzień przed zawodami. Kariery tej jednak nie kontynuował, pomimo dobrych rokowań. Postanowił zaciągnąć się do wojska i pójść w ślady ojca, który, poza oddechem wiecznie śmierdzącym jak Jack Daniels wymieszany ze spirytusem i śledzie, był naprawdę dobrym facetem. Przez szkolenie przeszedł bez większych wzlotów czy upadków, choć nie można mu było odmówić talentu w walce wręcz. Było to w sumie jedyną rzeczą, która go w jakikolwiek sposób wyróżniała, poza idiotycznymi tatuażami, które "zarobił" na drugim roku. Po ukończeniu edukacji miał wyjechać do bazy wojskowej za granicą, jednak średnio wierzył w to, żeby matka i rozpuszczona siostrzyczka marząca o podróżach dały sobie radę same. Musiał z nimi zostać jako mężczyzna i głowa rodziny (bo warto wspomnieć, że nawet ze swoją naturą bawidamka, Arkadi bardzo szanuje kobiety i rodzinę jako podstawową komórkę społeczną i rozpad jego własnej średnio mu się uśmiechał), co zostawiało mu tylko jedno wyjście - Delfin. Okazało się, że tak czy inaczej wylądował w więzieniu, ale po tej stronie krat podobało mu się dużo bardziej. Od kiedy pierwszy raz postawił stopę w tej jakże wesołej instytucji i został przydzielony do bloku os, spotykał się z najróżniejszymi reakcjami na swoją osobę. Jedni lubili jego luźne, momentami zaskakująco humanitarne podejście do współpracowników i więźniów, dzięki czemu szybko zdobywał przychylność sporego grona starszych kolegów. Drudzy zaś uznawali go za idiotę z ulicy, który defekuje zdecydowanie powyżej poziomu swojej czaszki i powinien szybko odejść, zanim spowoduje jakiś skandal. Z czasem podział sił zaczął się zmieniać, a jego działania zaczęły budzić przychylność przełożonych (poza przemycaniem pewnym więźniom gazet, papierosów i innych drobiazgów, to akurat sekret), aż pewnego zacnego dnia został przełożonym bloku, którym to tytułem obnosi się jak paw już od pół roku. Jakby nie patrzeć zrobił karierę, jego matka zmarła spokojnie we śnie, a siostra założyła rodzinę w odpowiedniej odległości od niego. Wiele spraw ucichło, stare rany zdążyły się zabliźnić, a jego stać na to, by kilka razy w tygodniu wyskoczyć do baru - żyć nie umierać.

CHARAKTER: Większość osób, które Rasputina miały okazję poznać nieco bliżej niż z opowieści współlokatora, twierdzi, że nadzorca jest osobą dość poważnie niepasującą do wystroju Delfina. Jest gadatliwy, całkiem towarzyski i na dodatek cechuje się dość bezczelnym poczuciem humoru, co robi z niego jegomościa, którego prędzej widziałoby się w modnym klubie otoczonego przyjaciółmi i dziewczynami na jedną noc, niźli na tle więziennego muru. Fakt, Isayev dość długo musiał udowadniać, że bierze swoją pracę na poważnie, a choć wielu nie wierzy, gdy przedstawia się jako przełożony bloku, to nie można zaprzeczyć temu, że gdy tylko chce, potrafi być naprawdę ostry.
Rączka rączkę myje, a ostatnie dni przed śmiercią powinny być raczej przyjemne i spokojne, niezależnie od tego, jaki burdel zostawiło się w świecie poza Delfinem. Z takiego założenia wychodzi Arkadi, beztrosko podrzucając to grzeczniejszym osom gazety, papierosy, a czasem potrafi po prostu stanąć przed celą i uciąć sobie z ewentualnym chętnym luźną pogawędkę o pogodzie, polityce i miejskich dziewczynach robiących wesołe szpagaty na widok pełnego portfela. Wychodzi z dość nieszablonowego założenia, że co było poza więzieniem tam pozostało, a będąc na jego terytorium każdy ma szansę stworzyć sobie nową reputację. Ma z tego powodu tyleż samo przeciwników co popleczników, ale że porządek na swoim podwórku utrzymuje, to zazwyczaj nikt mu się w interesy nie miesza. Jest raczej lubiany i szanowany, a respekt potrafi wywalczyć sobie brutalną siłą, której, nawiasem mówiąc, nie boi się użyć. Nie lubi takich rozwiązań i nie ukrywa, że woli sobie z kimś pogadać przy tanim papierosie z kiosku niedaleko Delfina, ale mus to mus. Poza tym czasem trzeba sobie ulżyć.
No właśnie, ulżyć. Jeśli jest coś, czego Rasputin nienawidzi, to jest to duszenie w sobie uczuć i instynktów. Jeśli jest wesoły - będzie się śmiał. Smutny - pół dnia przesiedzi z drugą, czwartą i dwunastą paczką papierosów nie odzywając się do innych. Wściekły - znajdzie kogoś szukającego problemów i pokaże mu, czym jest pięść krajowego mistrza juniorów klasy półciężkiej, którą doszlifowała szkoła wojskowa. Napalony - pójdzie na miasto (lub na obchód), znajdzie sobie dziewczynę (tudzież faceta) i zrobi to, co napalony człowiek robi z drugim napalonym człowiekiem. Taką ma filozofię i póki co nie narzeka, więc coś musi w tym być.
A jaki jest wściekły pan Isayev? Cokolwiek niekontaktowy, to na pewno. Nie lubi braku szacunku, naigrywania sie z niego, hałasu i nieuzasadnionej przemocy, a warto zaznaczyć, że pomimo wielu ćwiczeń i, co ciekawe, terapii grupowych, ma problemy z opanowywaniem gniewu. W jednej chwili potrafi z przyjaznego wesołka w okularach do czytania drobnych druków zmienić się w nieznoszącego sprzeciwu nadzorcę z pałką, której umie używać. Nagle jego popularne stwierdzenie "i tak umrzecie, wiec co to za różnica" nabiera nowego, dość niebezpiecznego znaczenia - jego naprawdę nie obchodzi to, jak bardzo sponiewiera więźnia, byleby ten się uspokoił (nawet jeśli oznacza to utratę przytomności). Przy takim temperamencie nikogo nie dziwi, że na bloku os dość często dochodzi do "rękoczynów porządkowych", a sam nadzorca dostał od więźniów przezwisko Rasputin: nieważne co mu się zrobi i jak będzie poturbowany, następnego dnia wróci jak gdyby nigdy nic na obchód, jakby zapomniał o tych trzynastu szwach sprzed kilkunastu godzin. To dowcipniejsi twierdzą, że facet jest po prostu nie do zabicia, ale prawdopodobnie tylko dzięki tej wytrzymałości wciąż utrzymuje pozycję.

DODATKOWE:
  • Zodiakalny strzelec (31.11).
  • Lubi rap i nic na to nie poradzi. Chociaż słucha praktycznie wszystkiego, co leci w radiu zanim wyjdzie do pracy.
  • Ma młodszą o dwa lata siostrę Lenę, która wyjechała do Finlandii i pracuje tam jako sekretarka w agencji reklamowej męża. Parka spłodziła Melora - teraz już trzyletniego chłopca o pucołowatych policzkach i świńskich oczkach, którego Isayev nie trawi. Zazwyczaj ma dobry kontakt z dziećmi i dobrze się czuje w ich otoczeniu, ale akurat ten szczeniak przyprawia go o wrzody żołądka ile razy go nie spotyka.
  • Kiedyś żywił się tylko mrożoną pizzą z supermarketu, ale pewnego dnia uznał, że czas zacząć żyć zdrowo i pozbył się mikrofalówki na rzecz książek kucharskich. Teraz naprawdę lubi gotować i jest w tym całkiem niezły. Poza tym dużo lepiej się czuje, gdy zaczął kontrolować co dokładnie wkłada do otworu gębowego, więc cała sytuacja ma same plusy.
  • Choć namiętnie twierdzi, ze myślenie nie jest jego mocną stroną, a szkołę kończył z dwuletnim opóźnieniem, bo postanowił w ostatniej klasie pobawić się w coś innego niż naukę, to do głupich raczej nie należy. Einstein to z niego nie jest, ale ma pracę, jest dowcipny i nikomu nie udało się go oszukać przy braniu kredytu na mieszkanie, więc jest dobrze.
  • W świecie zabaw dla dorosłych startował jako gej. Dopiero starsza koleżanka lekkich obyczajów pokazała mu, że z przeciwną płcią też może być zabawnie. Od tego dnia Rasputin jest podręcznikowym przykładem uświadomionego w liceum biseksualisty.
  • Aktualnie nie ma zwierząt, ale kiedyś zabrał z ulicy kundla z pokiereszowaną nogą. Weterynarz powiedział, że pies jest stary, a nogi nie da się uratować, więc raczej nie ma co liczyć na to, że ktoś go przygarnie. Arkadi postanowił wziąć zwierzę do siebie. Nazwał go Kapitan i przez trzy lata byli dobrymi przyjaciółmi. Kapitan zdechł ze starości rok temu, a pozostawiony sam sobie nadzorca uznał, że kiedyś przygarnie jeszcze jakiegoś psa, tylko tym razem młodszego. A póki co musi odchorować stratę dobrego, brązowego kumpla z krzywym ogonem i kikutem zamiast tylnej nogi. Swoją drogą uwielbia psy.
  • Kiedyś pracował przez dwa tygodnie w sklepie z ubraniami (żadna praca nie hańbi), ale zwolnili go po tym, jak znokautował złodzieja i o mały włos nie skończył w sądzie oskarżony o pobicie. On go tylko rzucił na ziemię, skąd miał wiedzieć, że ten sobie złamie żebra?
  • Jest palaczem od niedawna i już teraz planuje rzucić nałóg. Nie pasuje on do jego wizji zdrowego stylu życia i planów dożycia bez większych problemów zdrowotnych do śmierci.
  • W ciągu sześciu lat pracy ani razu nie wziął urlopu, nawet na jeden dzień. Ba! Raz przyznano mu tydzień, żeby wykurował uszkodzony obojczyk, a on i tak przyszedł do pracy. Po prostu lubi to, co robi i jest temu oddany jak niczemu innemu. W sumie dobrze.
  • Bez bicia przyznaje się do prenumerowania magazynów dla mężczyzn. Lubi dobrze i modnie wyglądać, to w końcu nie zbrodnia. W końcu wszystko jest dla ludzi, trzeba tylko znać umiar.
  • Ma lekką wadę wzroku, która utrudnia mu czytanie małych druczków w kiepsko oświetlonych pomieszczeniach. Zazwyczaj w ciągu dnia mu to nie przeszkadza (powinien nosić okulary + 0,20 i to tylko na prawym oku, więc to coś, z czym można spokojnie funkcjonować), ale i tak nosi ze sobą okulary, tak na wszelki wypadek. Czasami nawet zakłada je bez potrzeby, ot, jako akcesorium, ponieważ twierdzi, że dobrze w nich wygląda.

MULTIKONTA: Bambi.


Riot!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James
Osa - Dożywocie
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Re: Idiota.   Sob Mar 15, 2014 6:15 pm

A K C E P T


Theme

And I'm going straight to hell
And I've got a lot of friends there
And if I see that bitch in hell
I'm gonna shoot him in the head again
Cause I wanna see him die

Over and Over and Over and
Over and Over and Over and
Over and Over ...

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://czarnydelfin.forumpl.net
 
Idiota.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Organizacja :: Kartoteka / informacje o postaciach /-
Skocz do: