.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ZalogujZaloguj  RejestracjaRejestracja  

Share | 
 

 Gabinet lekarski

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Zachar
Lekarz
avatar

Liczba postów : 7
Join date : 30/03/2014

PisanieTemat: Gabinet lekarski   Wto Kwi 08, 2014 8:23 pm

Pomieszczenie, w którym lekarz obecny na dyżurze może odetchnąć i zmierzyć się z własnymi myślami. To tutaj przeprowadzane są badania kontrolne wszystkich więźniów, rzecz jasna na osobności z pacjentem. Kiedy sytuacja tego wymaga, strażnik towarzyszy przy badaniu, jednak nie zdarza się to tak często. Miejsce niezwykle czyste i uporządkowane. Każdy mebel ma dla siebie wyznaczone miejsce, tak samo jak każdy przyrząd. Pod oknem naprzeciw drzwi wejściowych znajduje się jedno ze szpitalnych łóżek, pod nim kryje się mały taboret. Jedna ze ścian prawie w całości zasłonięta jest przed sporej wielkości, oszklone szafy z lekami, rzecz jasna te są zamknięte. Przy ścianie po prawej, równolegle do szaf, stoi biurko i krzesło. Obok jest metalowa szafa z mnóstwem wysuwanych szuflad, w których kryje się dokumentacja zdrowotna każdego pacjenta.


Cholerna cisza kolejny już raz w ciągu tego dnia rozsadzała głowę Zacharego. Jak zwykle nie miał zbyt wiele do roboty, w końcu pacjentów w szpitalu więziennym nie było wcale, zaledwie kilka łóżek było zajętych przez osadzonych, którzy wcale nie mieli tak wielkich problemów zdrowotnych, choć te niekiedy wykluczały ich z jakiejkolwiek pracy. Z pewnością każdy symulował, w takim miejscu łatwo nauczyć się, jak udać jakąś chorobę, na przykład atak astmy czy padaczki. Więźniowie naprawdę mają wielką wyobraźnię, kiedy chodzi o zmyślanie wszelakich dolegliwości. Nie tylko chcieli uniknąć pracy, również starali się trafić do szpitala, aby uciec od kłopotów, przynajmniej na jakiś czas. Doktorowi było właściwie wszystko jedno, byleby sam nie miał żadnych nieprzyjemności z powodu takich działań niektórych skazanych. Zresztą, i tak w większej mierze przesiaduje w gabinecie lekarskim, gdzie przegląda karty pacjentów czy też wypełnia kolejne dokumenty, w których dokładnie musiał opisać, jakie leki znajdują się w tym pomieszczeniu i jakie, kiedy oraz komu zostały wydane, o ile do czegoś podobnego doszło. Nie jest głupi, nigdy nie wydaje więźniom leków z zasobów więziennego szpitala, to dzieje się naprawdę bardzo rzadko i tylko w uzasadnionych przypadkach. Jeśli ma już układ z jakimś osadzonym, w którym zobowiązuje się do dostarczania mocnych medykamentów, wtedy też przemyca je do więzienia. I tak zazwyczaj rozchodzi się o papierosy. Dobrze, że zgadał się z pewnym nadzorcą, to z całą pewnością ułatwia mu zadanie.
Wybiła szesnasta, kiedy do drzwi gabinetu ktoś zapukał. Gdy te się otworzyły, do środka wszedł jeden z nadzorców ze drogą miną. Strażnicy zawsze mają ten sam wyraz twarzy, najwidoczniej jest to niepisany wymóg w tej pracy. Mężczyzna wyrzucił z siebie jedynie krótką informację, iż przyprowadził więźnia na badanie. Zachar skinął jedynie głową, aby pokazać tym samym, że przyjął to do wiadomości, choć w głębi ducha wiedział, iż nie chce mu się nawet kiwnąć palcem. Zerknął na więźnia, który został brutalnie wepchnięty przez strażnika do środka, po czym wyjął jeszcze nieskalaną żadnym wpisem teczkę.
- Może nas pan zostawić samych - powiedział w kierunku nadzorcy. Ten w spokoju zamknął za sobą drzwi od gabinetu, lecz stanął pod nimi, tak przynajmniej powinien zrobić. - A ty zdejmij górną część ubioru i siadaj na łóżku. Zmierzę ci ciśnienie, odsłucham płuca, a potem zrobię małe rozpoznanie. Lepiej nie próbuj kłamać przy pytaniach o choroby przewlekłe, bo akurat szczerość w tym wypadku wyjdzie ci na dobre.
Obojętnie, przez co jego oczy zdawały się być lodowate, spoglądał na postać więźnia. Nie wyglądał tak tragicznie, Zachar widział wielu w gorszej sytuacji, który nawet w gabinecie lekarskim potrafili się trząść z przerażenia. Wydał mu proste instrukcje, więc szybko przeniósł swoją uwagę na jedną z szuflad w biurko, gdzie odnalazł ciśnieniomierz  oraz stetoskop, który szybko przerzucił przez szyję. Powstał z krzesła, i stanął przy szpitalnym łóżku, kierując spojrzenie na pacjenta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maximilien
Osa - Dożywocie
avatar

Liczba postów : 7
Join date : 16/03/2014

PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski   Czw Kwi 10, 2014 10:16 am

Pierwsze badania, no naprawdę nie mieli lepszych pomysłów, gdy to Rublowa napieprzała głowa. Skronie rozsadzał okropny ból. Gdy strażnik wepchnął go do gabinetu lekarskiego, tylko fuknął pod nosem.
Wszedł głębiej do środka, obrzucając nazbyt spokojnym spojrzeniem doktorka. Chociaż wewnątrz, aż kipiał ze złości. Ci pieprzeni klawisze. Naprawdę nienawidził tego miejsca i gdyby tylko cholera mógł ich wszystkich zamordować. Z czystą satysfakcją i uśmiechem ma twarzy. Chociaż aż go ręce świerzbiły do przekręcenia mu karku. Jeden pstryk i po kłopocie. Jednak nie, musieli być pod zbyt dużym dozorem.
Fakt Max był nieco poobijany, bo zdążył już wszcząć dwie bijatyki odkąd całkiem niedawno wrzucili go do tego więzienia. Kilka siniaków pokrywało jego ciało, a bark nieznacznie doskwierał mu. Trochę  zbyt mocno obity, co widać było po lekkiej opuchliźnie. Jednak Kier był do tego typu zadrapań przyzwyczajony. Nie raz już to w końcu przechodził. Lubił bijatyki, więc dla niego to norma. W sumie wszystko byłoby z nim dobrze, gdyby tylko ta cholerna głowa zachowywała się jak powinna. Nie dawała mu spokoju, a prochów nie miał skąd wytrzasnąć, bo i jak? Skoro Ci nie serwowali ich jak ja w szpitalu. Czarnowłosy zlustrował spojrzeniem doktorka. Nie miał okazji wcześniej go zobaczyć, więc teraz bezpruderyjnie przyglądał mu się. Był bezczelny? Tak. Dumny? Jeszcze bardziej tak.
Max zgarnął grzywkę na bok, po czym chwycił za pomarańczową koszulkę i jednym, płynnym ruchem zdjął ją. Ukazując tym samym swój dość mało spotykany tatuaż. Bo kto normalny tatuuje sobie ludzkie serce, w miejscu serca? Na takie pomysł mógł wpaść jedynie Kier. Do tego jeszcze dwa inne tatuaże zdobiły jego ciało. Choć to serce definitywnie przykuwało spojrzenie. Zwłaszcza, że lekarz mógł dostrzec, jak pieczołowicie zostało ono wykonane. W końcu można powiedzieć, że byli kumplami po fachu. Tylko tego Zachar pewnie nie wiedział. A może dopisali to do kartoteki? Cholera wie.
- Proszę bardzo doktorku, co zaszczekać mam jeszcze hau, hau? - spojrzał na niego z kpiącym uśmiechem. Prowokował go? Jak zawsze odrobinę tak. Chcąc jakby sprawdzić jego wrażliwość. Poza tym Rublow nie lubił, gdy się mu rozkazywało. Drażniło go to niezwykle, chociaż wiedział, że taka robota. Dlatego nigdy nie chciał dokończyć specjalizacji. Znacznie bardziej wolał zgłębiać anatomię w praktyce. Czy to seksem, bądź innymi już znacznie bardziej brutalniejszymi metodami. Obie przyjemne i przynoszące niebywałą rozkosz. Tylko niestety nie każdy był w stanie ją zrozumieć. Do tego stworzeni byli tylko nieliczni. Czyli taka osa jak Kier.
- Jeśli chodzi o choroby. Będę szczery, że ho, ho. Zwłaszcza, że napieprza mnie głowa - zrobił krok w przód zbliżając się do lekarza, by w ostatniej chwili ominąć tor i zasiadł na łóżku. Skoro mężczyzna był doktorkiem, to i mógł mu załatwić to świństwo, które brał tonami, rozwalając sobie wątrobę. W przypadku Maxa tutaj nie chodziło mu zbytnio o zwolnienia. Przecież babą nie był, prawda? Lubił ciężką pracę. Nawet tą najcięższą, bo wysiłek fizyczny był mu bliski. Tylko ten ból był tak nieznośny, że mógł rozsadzić jego głowę, a utrata możliwości panowania nad sobą w takim miejscu równała się ze śmiercią. Jakoś będzie musiał ugadać. Gdyby był tu Joker z pewnością już by to załatwił. Rublow nie miał za to takiej siły przekonywania. Chociaż, któż go tam wie. Psychopaci potrafili być zmienni.
- Działa na mnie dopiero ketoprofen, więc ibuprofeny i inne dupne środki nawet mnie nie ruszą - dodał i rozsiadł się wygodnie na łóżku, czekając na to jakże interesujące badanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zachar
Lekarz
avatar

Liczba postów : 7
Join date : 30/03/2014

PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski   Czw Kwi 10, 2014 8:07 pm

Więzień dość szybko spełnił jego polecenie i bez słowa skargi zdjął koszulkę, ukazując światu niezwykle szczegółowy tatuaż serca. To było naprawdę fascynujące dzieło, lecz nawet ten fakt nie był w stanie skłonić lekarza do jakiejkolwiek żywszej reakcji. Bardziej zaintrygował go opuchnięty bark, bo siniaki w obecnych okolicznościach wydawały się naturalnym zjawiskiem. Oczywistym jest, że osadzeni biją się między sobą, to dla nich nawet rozrywka, czego nikt nie potępia, wręcz przeciwnie. Spoglądał na więźnia, mimo to nie patrzył na niego - właśnie na tym polegała specyfika spojrzenia tych ciemnobrązowych oczu. Właściwie to cała jego postawa jest tak niesamowicie obojętna, że łatwo ją uznać za chłodną. Akurat przy podjęciu tej posady uznał to za zaletę, ponieważ tylko to zamknięcie na innych ludzi pomaga mu trzymać się przy zdrowych zmysłach. Gdyby był człowiekiem pełnym empatii i jednocześnie podjąłby się takiego zajęcia, to prawdopodobnie popadłby w obłęd, bądź pozwolił zaszlachtować się pierwszemu lepszemu więźniowi. I tak jest świadom tego, że prędzej czy później marnie skończy, mimo to nie chciałby zdechnąć w murach tej chorej instytucji.
Kiedy usłyszał to idiotyczne pytanie, przy wypowiadaniu którego więzień uśmiechał się do niego z jawną kpiną, zmrużył leniwie oczy, nawet westchnął cicho zrezygnowany. Czyli znów trafił tutaj kolejny cwaniaczek, zapewne z jeszcze bardziej mrożącą krew w żyłach historią. I tak ma go tylko zbadać, zatem nie ma się czym przejmować. Może i ma do czynienia z kompletnym psychopatą, który w innych okolicznościach niechybnie pokroiłby go na małe kawałeczki, ale to wcale nie wydaje się tak przerażającą wizją, kiedy ma się świadomość tego, iż takiemu zwyrodnialcowi zależy na papierosach czy też na lekach. Zapewne nie odważy się rzucić na lekarza, jeśli usłyszał już kilka plotek na jego temat. Wielu już zaopatrywało się u Zachara i żaden nie narzekał.
Nagła bliskość więźnia zaskoczyła go, zwyczajnie nie przypuszczał, że ten tak zuchwale się zbliży. Miał szczęście, najwidoczniej nie miał oberwać, gdyż pacjent szybko stracił zainteresowanie.
- Wybacz, że prosiłem o szczerość, zwyczajnie nie pomyślałem, że to może być dla ciebie tak wielkie poświęcenie - odparł na jego słowa bez zbędnej ironii. - Po badaniu dam ci Profenid, obecnie tylko to mam.
Zbliżył się do łóżka szpitalnego i bez słowa założył mu na ramię ciśnieniomierz elektroniczny. Napompował komorę do granic możliwości, a potem puścił pompkę. Odczyt zaraz pojawił się na urządzeniu.
- Ciśnienie w normie. 131 na 86.
Zaraz zdjął ciśnieniomierz z ramienia pacjenta, następnie odłożył go na bok. W milczeniu założył słuchawki stetoskopu na uszy, następnie przyłożył chłodną głowicę do lewej piersi więźnia. Najpierw osłucha jego serce, potem płuca. I tak dobrze, że na chwilę obecną może liczyć na współpracę osadzonego, dzięki temu może uniknąć obecności nadzorcy w gabinecie lekarskim. Nie lubi, gdy strażnicy są w środku i sterczą nad nim, jakby patrzyli mu na ręce. Niby dbają o jego bezpieczeństwo, a tak naprawdę czekają tylko na potknięcie Zachara czy też więźnia, którego tu przyprowadzili.
- Oddychaj spokojnie.
Bicie serca było jak najbardziej w porządku, dlatego też zmienił nieco pozycję i stanął przy pacjencie, następnie przyłożył głowicę pod jedną z łopatek mężczyzny. Na chwilę obecną nie usłyszał ani jednego niepokojącego dźwięku, zatem nie było tak źle. Trafił mu się okaz zdrowia, ale na początku zawsze każdy jest zdrowy, dopiero po kilku latach zaczynają podupadać na zdrowiu. Ostrożnie przesunął metalową część bardziej na lewo, aby tym razem zająć się osłuchaniem drugiego płuca.
- Wszystko jest w porządku - wyrzucił z siebie w końcu, gdy odsunął się od więźnia. - Nie masz problemów z oddychaniem, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maximilien
Osa - Dożywocie
avatar

Liczba postów : 7
Join date : 16/03/2014

PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski   Nie Kwi 13, 2014 5:29 pm

Nie był cwaniaczkiem. Kier po prostu miewał czasem niewyparzony język, zwłaszcza, kiedy ktoś mu rozkazywał. Nie lubił się podporządkowywać innym, dlatego taka sytuacja irytowała go. Przez całe życie jedyną osobą, która tak naprawdę mogła mu coś rozkazać był Joker. Nikomu innemu zwykle nie uchodziło to płazem. Jednak teraz siedział w kiciu i co poradzić. Tutaj był inny porządek. Fakt Rublow zaczepiał lekarza kpiną, jednak nie miała ona jakiegoś większego pokrycia. Z pewnością go nawet nie tknie, wiedząc, że pod drzwiami stoi klawisz, który tylko czyha na jego błąd. Jakoś noc w izolatce mu się nie uśmiechała. Wolał zachowywać się w pozoru normalnie.
Kier przyjrzał się dokładniej mężczyźnie. Taki zahukany w sobie doktorek. Bez reakcji, empatii. Idealnie pasował to tak podłej roboty. Czarnowłosego zawsze intrygowały tego typu osoby. Spoglądał na tą niby obojętną postawę ludzi, którą potrafili przybrać. Zawsze uważał, że jest w niej coś z oszustwa. Zwykle Ci ludzie byli, aż nazbyt dobrymi aktorami. Ten tutaj z pewnością też.
Przez te kilka dni w więzieniu zdążył już usłyszeć o nim kilka interesujących go informacji. Z pewnością mógłby go sobie jakoś wykorzystać. Nie dość, że przecież nie siedział w pace, to dilował papierosami i lekami. Obie opcje interesowały Rublowa. Co jednak nie oznaczało, że nie zamierzał odrobinę zabawić się jego kosztem, a przynajmniej podrażnić go. Wszak nudził się już cholernie.
- Poświęcenie, tak? Niech doktor nie kpi - odparł jedynie. Koncentrując wzrok na przeciwległej ścianie. Max pozwolił mu się badać, reagując spokojnie na chłód stetoskopu, czy piszczenie ciśnieniomierza. No może na to drugie mniej, zawsze nieco go irytowało. Jeśli chodziło o samo zdrowie był zwykle szczerzy. Nie miał ochoty mieć po tym względem problemów i dbał o siebie. Nawet w kiciu codziennie ćwiczył, coby nie wypaść z formy. W sumie nie interesowały go jakieś zwolnienia z ciężkich robót, czy lżejsza praca. W gruncie rzeczy lubił harować, czy to siłowo, czy umysłowo. Zawsze to coś ciekawszego niż te wszystkie zasyfione mury więzienne. Gabinet doktorka, był chyba jednym z najczystszych w okolicy.
- Profenid? Może być - wzruszył ramionami. Tak naprawdę było mu już obojętne, co mu da. Byle by tylko zadziałało i nie musiał się męczyć.
- Z oddychaniem? Oczywiście, że nie. Wszystko w porządku. Nie słychać, że czyściutko w płucach? - odparł z odrobiną ironii w głosie. W końcu mężczyzna i tak doskonale wiedział, wiec na co zadawało to zbędne pytanie? Kier odwrócił się w jego stronę i przybliżył do odsuwającego się od niego doktorka. Zerknął na niego, przyglądają mu się z uwagą. Fakt palił wiele, ale mimo wszystko nadal był zbyt młody, aby mieć jakiekolwiek problemy z płucami. Na nie nigdy nie chorował. Taki dziwny przypadek, że w gruncie rzeczy prócz tych okropnych bólów głowy, nic mu nie dolegało.
- Czyżby Pan Doktor wolał się pytać więźnia, co mu dolega, niżeli zdać się na własne umiejętności? Zadziwiający brak wiary w swoje umiejętności - wzruszył ramionami. To nawet nie tyle, że nieco kpił sobie z niego. Najzwyczajniej w świecie zainteresował go. Zwykle lekarze byli zadufanymi w sobie idiotami, którzy nie widzieli świata poza czubkiem swojego nosa. Ten wydał mu się inny. W dodatku pracujący w tak okropnej robocie. Nie Kostylew nie mógł być normalny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zachar
Lekarz
avatar

Liczba postów : 7
Join date : 30/03/2014

PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski   Nie Kwi 13, 2014 9:01 pm

Nie reagował na zaczepki, ponieważ nie widział w tym najmniejszego sensu. Im bardziej by walczył z kpiną więźnia, tym bardziej byłby na nią narażony. Czyż nie lepiej pozostać obojętnym na te zaczepki i właśnie w taki sposób drażnić osadzonego, który próbuje skupić na sobie uwagę? W tym przypadku najlepszą obroną na atak jest chłodna obojętność. Tylko ona może pomóc zachować Zacharowi spokój. Gdyby reagował na każdą tego typu zaczepkę, prawdopodobnie zwariowałby i zrobił coś tak obrzydliwego, że sam by trafił do tego więzienia. I tak było już blisko, aby i jego tu posadzili.
Dobrze, że pacjent miał tylko cięty język, przynajmniej obecnie nie wykazywał chęci do zrobienia czegokolwiek więcej. Wielu powstrzymuje od głupot obawa przed izolatką, inni z kolei wolą nie drażnić doktora, aby wkupić się w jego łaski, w końcu to on często załatwia więźniom papierosy i leki. Pewnie nowy już o tym wie, mimo to wcale nie darował sobie kąśliwych uwag. Jak dostanie wyższe ceny od innych, to może się przymknie, a przynajmniej daruje sobie niepotrzebną ironię. W tym gabinecie na chwilę obecną nie ma wrogów, jednak szybko może ich zdobyć, jeśli nie nauczy się, że kpiną nic tu nie zdziała.
- Słychać - odpowiedział na jego ironiczne pytanie spokojnie, przy czym ściągnął leniwie stetoskop i odłożył na biurko, nad którym pochylił się niedbale. - Mimo wszystko musiałem zapytać. Często się zdarza, że podczas badania niczego się nie wykrywa, a potem coś się dzieje. Przede wszystkim chodzi mi o to czy łatwo łapiesz zadyszkę. A może miałeś kiedyś problemy w postaci bezdechu? Astma?
Rzucił mu uważne spojrzenie, jakby chcąc samemu odnaleźć odpowiedzi w jego postawie, co oczywiście było niemożliwe. Nie wyglądał na chucherko, więc teoretycznie można by wiele rzeczy wykluczyć, jednak to byłoby szczytem głupoty wystawiać komuś opinię medyczną bez badania i rozeznania. Złapał za długopis i zerknął na kartę pacjenta, jaką miał do wypełnienia. Musi zdobyć jego dane osobowe, wpisać wynik badań - nic nowego. Płuca w porządku i serce też, zatem w pełni zdolny do pracy więzień.
Westchnął cicho, gdy znów musiał wysłuchać kolejnej dawki kpiny. Trafił mu się ironista, nie ma co. Może jak parę razy dostanie po gębie, to wreszcie zacznie trzymać język za zębami. Do Zachara może tak mówić, proszę bardzo, jednak dla własnego dobra powinien siedzieć cicho przy nadzorcach i innych więźniach.
- To nie brak wiary w umiejętności, tylko zwyczajne rozeznanie. I możesz już się ubrać.
Zasiadł wreszcie na krześle przy biurku, leniwie przyglądając się kartce papieru przed sobą. Wypełnianie tego świstka stało się już rutyną. Zawsze jest tak samo, zawsze nowy więzień próbuje się przed nim popisać, aby po kilku miesiącach przyjść z podkulonym ogonem i z jakąś gorącą prośbą. Nie każdy chojrak daje sobie tutaj radę. To więzienie rządzi się zupełnie innymi prawami, całkowicie skrajnymi od tych, które zna się na wolności.
- Imię, nazwisko, data urodzenia i grupa krwi.
W tym gabinecie lekarskim tylko tyle go interesuje, reszta danych pacjenta nie ma znaczenia. Jeszcze tylko do końca wypyta go o problemy zdrowotne w rodzinie i oficjalnie zakończy badanie, oddając go z powrotem w ręce strażnika czekającego na zewnątrz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maximilien
Osa - Dożywocie
avatar

Liczba postów : 7
Join date : 16/03/2014

PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski   Wto Kwi 29, 2014 5:32 pm

Kier nie zachowywałby się w tyn sposób, gdyby to miałoby mu zaszkodzić. Nie był głupi. Może czasem odrobinę zbyt impulsywny, ale na pewno nie tępy. Zresztą lubił w ten sposób wybadać niektóre osoby, a że doktorek wyglądał dość niewinnie. Najwyraźniej nie przepadając za klawiszami. To było mu na rękę. Poza tym zdążył już coś o nim usłyszeć. Gdyby nie te konkretne dowody, nie pozwalałby sobie na tak wiele. Był osą, czubkiem, jak kto woli, ale nie debilem. Jako ten „groźny” traktowali go jak prawdziwego popaprańca. Rygorystycznie, bez taryfy ulgowej, że czasem miał wrażenie, iż strażniczy gapili się jak sra. Dlatego miłą odmiana u doktorka, nieznacznie poprawiła mu humor, dodając błysku w oczach.
W sumie będąc teraz z nim sam na sam, spokojnie mógłby mu zgruchotać kark. Pewnie nawet nie zdążyłby wezwać nikogo. Pytanie tylko, po co by mu to było? Mężczyzna wydawał się być naprawdę dobrym obiektem do interesów. Szkoda by było tracić wtyki. Aż uśmiechnął się kąśliwie sam do siebie, choć lekarz mógł to odebrać w swoją stronę.
Założył na siebie z powrotem oczojebną koszulkę i poprawił ją nieznacznie. Nie lubił mieć pogniecionych rzeczy, a te więzienne nadawały się jedynie do wycierania podłogi. Jednak nie narzekał, w cholerę w końcu siedział, bo zasłużył. Czarnowłosy przez dłuższy moment milczał, dopiero po chwili odezwał się.
- Jestem Kierem. Ale skoro Doktorek musi znać moje pełne imię to nazywam się Max - widząc jego średnio zadowolony grymas ust, westchnął, poprawiając znów rękawek, który go wkurwiał.
- Niech będzie. Maximilien Rublow - mówiąc to nie zsunął nawet na moment wzroku z niego. Rzadko kiedy musiał się przedstawiać, nie lubił tego. Wolał zostawać bardziej anonimowy, a w ten sposób ktoś mógł, aż za bardzo na niego wpływać.
- Grupa krwi 0Rh-. Astmy nie mam i nigdy nie miałem. Jedynie cierpię na notoryczne migreny. Palę, piję, brakuje mi fajek - dodał. Po tym wstał, siadając na przeciwko Zachara i swobodnym ruchem dłoni, zasłonił mu notatki przed nosem. O dziwo zrobił to znacznie subtelniej, niż można było się tego po nim spodziewać. Bo nie walną pięścią w biurko. Jedynie przeszkodził.
- Datę zaś powiem, jak Pan Doktor również mi się przedstawi i spojrzy mi w oczy. Nie lubię rozmawiać z piszącym w kajeciku mechanizmem - odparł spokojnie, bez ironii w głosie.
- Coś czuję, że zamierza się Pan mnie szybko pozbyć. A czy to nie szkoda? Odrobina rozmowy dwóch kolegów po fachu, jeszcze nikomu nie zaszkodziła, prawda? - obserwował jego reakcję. Będą najzwyczajniej w świecie ciekaw jego odpowiedzi. Wezwie od razu strażników? Czy też wejdzie w tą przysłowiową Kierowę grę karcianą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zachar
Lekarz
avatar

Liczba postów : 7
Join date : 30/03/2014

PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski   Sro Kwi 30, 2014 6:42 pm

Wcale nie przejął się jego kąśliwym uśmiechem, ba, ani trochę się nie przejmował samym więźniem, który zapewne już przed przybyciem tutaj postawił sobie za cel zirytowanie lekarza. Bardzo prawdopodobne jest to, że taka jest jego natura, jednak ta szybko się zmieni, gdy jeszcze lepiej zakosztuje życia w zakładzie karnym. Może być najbardziej krwawym kryminalistą w historii, lecz musi pamiętać, że na wolności wszystko jest łatwiejsze. W tych murach jest pełno bydlaków, morderców, zwyrodnialców, którzy z chęcią pobawią się z nowym więźniem w kilka ciekawych zabaw. Tutaj rządzą najtwardsi, a ci mają sporo sposobów na to, jak złamać każdego, kto na swoje nieszczęście trafił właśnie do tego więzienia. Zachar posiadający taką wiedzę, nie reagował na zaczepki bezczelnego osobnika, wolał zwyczajnie ignorować jego krnąbrne zachowanie. Pewnie jeszcze się spotkają w więziennym szpitalu, kiedy ktoś obije właśnie temu więźniowi buźkę i przy okazji boleśnie go zerżnie. Najwięcej się tutaj zszywa dup.
Słysząc jego początkową odpowiedź, spojrzał na niego pobłażliwie, jakby miał do czynienia z małym dzieciakiem. Może ma do czynienia z groźnym przestępcą, jednak w tej chwili wcale tego nie odczuwał, ponieważ zachowanie Max'a było dość infantylne. Chyba jeszcze nie był świadom tego, w jakim położeniu się znalazł. Nic dziwnego, dopiero się wdraża w więzienne życie.
Lekarz milczał, wolał szybko zanotować wszystkie dane i mieć święty spokój. Im szybciej skończy, tym lepiej się poczuje. Powiedzmy sobie szczerze, nie miał zbytniej ochoty na to, aby użerać się z tym osobnikiem. Niestety, chyba będzie musiał, ponieważ więźniowi nagle zamarzyła się rozmowa. Znów spojrzał na niego uważnie, następnie odłożył długopis i wyprostował się dumnie.
- Zachar Kostylew - przedstawił się spokojnie, jednak zachował przy tym jakąś godność. To zabawne, że jeszcze trzyma się go duma, kiedy doskonale wie to, iż jest śmieciem podobnym do wszystkich tutaj. Więźniowie czy pracownicy, wszyscy tutaj mają nierówno pod sufitem. Cały świat jest pochrzaniony.
- To o czym chcesz rozmawiać, kolego po fachu? - spytał z lekką kpiną, której nawet nie krył. Rozdrażni mordercę? Przynajmniej zrobi się ciekawie, może nawet mu się poszczęści i ktoś zakończy jego żywot. Niczym się nie przejmował, nie miał ku temu powodów. Poza tym, naprawdę go interesowała jego odpowiedź. Był ciekaw, o czym chce z nim rozmawiać osoba, która trafiła tu jako więzień.
- Ja z chęcią poznam listę wszystkich chorób pojawiających się w twojej rodzinie. O tym powinniśmy porozmawiać.
Spory nacisk położył na dwa ostatnie słowa. Miał zamiar wypełnić kartę pacjenta niezależnie od tego, czy to mu się podoba, czy też nie. Tylko wypełnia swoje obowiązki, za to chyba Rublow go nie zabije.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maximilien
Osa - Dożywocie
avatar

Liczba postów : 7
Join date : 16/03/2014

PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski   Czw Maj 01, 2014 8:49 am

Uśmiechnął się szerzej widząc jego reakcję. Ta kpina, ten wyraz twarzy i to pobłażliwe spojrzenie. Kier nie był dzieckiem, choć czasem lubił się tak zachowywać. Miały one większą swobodę działania i nie krępowało je nic, prócz wyobraźni i dozoru rodzicielskiego.
Duma wypisana w jego posturze, aż zaśmiał się, ale nie kpiąco. Po prostu ten wyglądał tak niepozornie, a zarazem ciekawie. Intrygujący lekarz. Zapewne Kier wolałby dłużej poobserwować go, zabijanie zawsze można zostawiać na później. Choć po prawdzie i tak miał uwiązane ręce. Osobiście chujało go to, czy mu przekręci łeb, ale Joker zaznaczył ostro. Brak morderstw za kratami, aż zgrzytnął zębami na samą myśl. Nienormalny potwór.
Rublow powrócił jednak do rzeczywistości, wbijając wzrok w usta rozmówcy.
- Chyba jak każdy inny człowiek powinienem powiedzieć „miło poznać”, ale to nie pasuje, ani do mnie, ani do Ciebie Doktorze - zaakcentował ostatnie słowo i wlazł mu na biurko siadając na nim.
- Zachar pochodzisz z tych stron? - zapytał, jak gdyby nigdy nic, olewając jednocześnie, to co tamten mówił. Miał swój tok dedukcji i to nim się kierował, reszta często chuj go obchodziła.
- No tak miała być nagroda, skoroś taki grzeczny. Urodziłem się w Moskwie pierwszego dnia lutego, dwadzieścia osiem lat temu. Odejmować chyba jeszcze umiemy, prawda? - spojrzał na tą lekką kpinę wypisaną na jego twarzy i uśmiechnął się znów. Drażnił się? Odrobinę, bo doktorek nie był taki mdły, jakby mu się na samym początku wydawało. Miał w sobie coś z takiego samego psychopaty, jakim był on i reszta całego tego popierdolonego więzienia. Choć jedna rzecz ich różniła. Kier poczuł smak tego, na co Zachar nigdy by nie pozwolił.
- O czymkolwiek chciałem rozmawiać. O tym, jak mógłbyś wyglądać z krwią na rękach, cholera wie. Jest wiele opcji do wyboru, ja czasu mam dużo, a Tobie zaś mogę go zająć. Cele są nudne, a strażnicy nieseksowni, tu przynajmniej mam, co pooglądać Doktorze - znów zaakcentował ten zwrot o nim, jakby sprawiało mu to jakąś przyjemność. Chociaż to raczej chodziło o to, że po prostu miał pewien sentyment do tego. Gdyby nie morderstwa, Joker i cała banda, żyłby tak samo nudno jak ten tutaj. Widział po nim, że nie miał nic ciekawego do roboty. Praca w więzieniu? Jeszcze takich popaprańców, jak on sam? Tylko dureń by tu zagrzał tyłek.
- Ok dobra mówiłem o wszystkim, ale o chorobach rodzinny? To żeś wybrał temat. Musiałbyś mnie przekonać, bym coś powiedział. Takie informacje są poufne, a osobiście, wolałbym przedyskutować inną kwestię - tu zbliżył się, sunąc po blacie i rozsiadł się na większej części biurka. Zahaczając spojrzeniem o te jego oczy ciemne, mętne, zupełnie inne od tych, które sam posiadał. Błękit i brąz. Jak woda i ogień.
- Masz jakieś fajki? Bez nich raczej za wiele ode mnie więcej się nie dowiesz - skoro ten dawał się podpuszczać, to czemu nie miałby tego jakoś wykorzystać. Od kiedy tylko przybył za te kraty, brakowało mu tylko jednego. Tych cholernych, przeklętych papierosów, które przecież zawsze miał w ustach. A przynajmniej wtedy, kiedy był na wolności. Że też psia jego mać, musiał nie posłuchać Jokera. Przecież grzecznie, przetrącając mu nadgarstek tłumaczył, czym się skończy. Aż westchnął, kątem oka patrząc na świstek papieru, który wypełniał Zachar. Tak dla niego był tylko kolejnym nudnym, tak samo pojebanym i cholernie zbędnym balastem w gabinecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zachar
Lekarz
avatar

Liczba postów : 7
Join date : 30/03/2014

PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski   Czw Maj 01, 2014 9:45 pm

Kompletnie nie spodobało mu się to, że Rublow rozsiadł się wygodnie na jego biurku, w tym na dokumentach, które znajdowały się na blacie mebla. Zmarszczył z niezadowolenia brwi, nawet nie siląc się na to, aby ukryć towarzyszące mu odczucia. Potrafi doskonale stłumić w sobie emocje, jednak dzieje się to w zazwyczaj bardziej niepokojących sytuacjach. W przypadku lekki zirytowania może dać upust tak drobnym uczuciom. Może i w ten sposób daje więźniowi satysfakcję, w końcu pokazuje po sobie słabość. Obecnie niezbyt go to obchodziło, bo przecież w tym miejscu to nic nowego, każdy tutaj próbuje go podrażnić dla własnej zabawy - zarówno osadzeni, jak i nadzorcy. Gorsi są ci drudzy, ponieważ wiedzą, że wszystko im ujdzie na sucho. Po pierwsze, nigdy nie udowodnisz im winy, po drugie oni są tutaj stróżami prawa i zawsze mają najwięcej do powiedzenia.
- Te strony są mi obce - odpowiedział chłodno na jego pytanie, jakby robił mu wielką łaskę choćby tym, że jeszcze tu jest. Mógłby wyjść i poprosić strażnika o wyprowadzenia krnąbrnego osobnika, tymczasem wciąż tu stał i nawet starał się wysłuchać Max'a. Pełna wersja jego imienia jakoś go raziła, sam nie był pewien dlaczego. Być może z powodu niezbyt rosyjskiego brzmienia.
Gdy poznał jego datę urodzenia, znów pochylił się nad kartą pacjenta i wypełnił kolejne pole. Liczyć umiał, zatem w niecałe pół minuty wyliczył odpowiedni rok narodzin tegoż kryminalisty. Tym razem nie zareagował na jego zaczepkę, nie widział takiej potrzeby. Przynajmniej Rublow zobowiązuje się do ich niejasnej umowy. Zachar zapewnia mu rozrywkę, a on grzecznie wyjawia dalsze informacje na temat stanu swojego zdrowia.
- Ponoć do twarzy mi z krwią, ale trudno mi to samemu ocenić - odparł na jego słowa z jadowitym uśmieszkiem, wcale nie przejmując się reakcją rozmówcy na te słowa. Szybko powrócił do beznamiętnego wyrazu twarzy, po czym spokojnie zasiadł na krześle przy biurku, rzucając uważne spojrzenie ciemnobrązowych oczu na mężczyznę. Być może jego kolejne słowa zawierały w sobie pewną aluzję, jednak zignorował podobne wrażenie. Prawdopodobnie słyszał już co nieco plotek, więc może liczy na jakąś rozrywkę. Nie tym razem, nie po takiej bezczelności wobec lekarza.
- To nie ja mam przekonać cię do tego żebyś mówił, tylko ty masz przekonać mnie, abym zechciał słuchać jak najdłużej. Chyba nie spieszy ci się do nieseksownych strażników, co?
Sam pozwolił sobie na niego kpiny. Rozbestwił się, ale to już wina samego Max'a, który nawet przez chwilę nie potrafił darować sobie zaczepek. Drażnił i czynił to z premedytacją, jakżeby inaczej.
Gdy usłyszał jego pytanie o fajki, w jednej chwili wyciągnął paczkę z kieszeni garniturowych spodni wraz z zapalniczką. Wyjął papierosa z paczki, którą zaraz schował, następnie wetknął papierosa do ust i zapalił. Od razu wciągnął do ust jak najwięcej dymu, by dopiero po dłuższej chwili wydobyć go z lekko rozwartych warg. Jawnie prowokował, gdy stwierdził, że role się odwróciły. Cały czas to on kontrolował sytuację, lecz dopiero teraz było to widoczne jak na dłoni.
- Więc jak wygląda sytuacja z tymi chorobami w rodzinie. Choroby serca, rak, cukrzyca, nadciśnienie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski   

Powrót do góry Go down
 
Gabinet lekarski
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Gabinet lekarski
» Gabinet lekarski
» Gabinet Pielęgniarski
» Gabinet Ministra Magii
» Gabinet Śmiechu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Teren Więzienia :: Teren zewnętrzny :: Szpital-
Skocz do: